Sabotaż na torach. "Nie ma takiej możliwości
Doniesienia o sabotażu w Mice rodzą pytanie o możliwości zabezpieczenia kolei. - Nie ma takiej możliwości, żeby na każdym kilometrze toru stał pracownik ochrony czy funkcjonariusz służb państwowych - mówi w rozmowie z "Faktem" Jerzy Oleszak, kolejarz z ponad 40-letnim doświadczeniem
Do dwóch aktów dywersji doszło w ostatnich dniach na trasie kolejowej Warszawa – Dorohusk. W miejscowości Mika na Mazowszu (pow. garwoliński) eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu, w niedzielę, niedaleko stacji kolejowej Gołąb na Lubelszczyźnie (pow. puławski) pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej. Według zapewnień rządu wyjaśnieniem sprawy zajęli się najlepsi funkcjonariusze i eksperci polskich służb specjalnych.
W związku z tymi wydarzeniami we wtorek rano odbyło się nadzwyczajne posiedzenie rządowego komitetu ds. bezpieczeństwa z udziałem dowódców wojskowych, szefów służb i przedstawiciela prezydenta. Po raz kolejny rządowy komitet zebrał się po południu. We wtorek ma zostać wydane zarządzenie o wprowadzeniu trzeciego stopnia alarmowego CHARLIE na określonych liniach kolejowych.
Wcześniej, o ustaleniach służb poinformował w Sejmie premier Donald Tusk, który przekazał, że za akt dywersji na kolei odpowiada dwóch Ukraińców współpracujących z rosyjskimi służbami. Jak dodał, polskie służby i prokuratura mają wszystkie dane tych osób oraz utrwalone ich wizerunki. Jednocześnie zaznaczył, że osoby te tuż po zamachu opuściły teren Polski przez przejście graniczne w Terespolu.
Akt dywersji na torach. W Sejmie ostro o działaniach rządu Tuska
Jakie wyzwania stoją przed koleją?
- Nie ma takiej możliwości, żeby na każdym kilometrze toru stał pracownik ochrony czy funkcjonariusz służb państwowych. Kolej nie jest zamkniętym zakładem - mówi gazecie "Fakt" Jerzy Oleszak, przewodniczący Związku Zawodowego Dyżurnych Ruchu PKP z 42-letnim doświadczeniem.
Straż Ochrony Kolei dysponuje obecnie nowoczesnym sprzętem, jednak liczba funkcjonariuszy ogranicza ich możliwości działania. - Straż ma nowoczesny sprzęt, ale funkcjonariuszy jest określona liczba - dodaje Oleszak. Wspomina też o rosnącej odpowiedzialności dyżurnych, którzy nadzorują coraz dłuższe odcinki z centrów sterowania.
Źródło: "Fakt"/PAP