Egzamin na księdza w Polsce. Dawniej duchowny musiał umieć tylko jedno
W średniowieczu Kościół nie stawiał wymagań przyszłym duchownym. Nie istniały jasne zasady dotyczące wykształcenia ani przygotowania do święceń. Cały artykuł znajdziecie na portalu Wielka Historia.
W praktyce wystarczało jedno: umieć czytać. Kto nie znał pisma, nie mógł zostać księdzem. Dopiero pod koniec epoki zaczęły pojawiać się lokalne przepisy, ale były wyjątkowo łagodne. W XV wieku wymagano trzech lat nauki w szkole kościelnej, a sto lat później… już tylko roku.
Większość kandydatów uczyła się "w biegu": w parafialnej szkółce i przy boku miejscowego plebana. Często ten sam człowiek, który wczoraj był uczniem, dziś zostawał nauczycielem kolejnych dzieci. Egzamin przed święceniami również nie należał do trudnych. Wystarczało znać podstawy łaciny, rozumieć tekst mszy, wiedzieć czym są sakramenty, grzechy i przykazania.
Nawet po soborze trydenckim nie wprowadzono w Polsce surowych norm. Do święceń wyższych dochodziły cztery rzeczy: średnia znajomość łaciny, umiejętność odmawiania brewiarza, podstawy teologii sakramentów i zdolność wytłumaczenia wiernym, co jest potrzebne do zbawienia.