Rząd chce walczyć z piratami drogowymi. Nawrocki wysyła ustawę do TK
Prezydent Karol Nawrocki wysyła do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Choć w uzasadnieniu można przeczytać, że cel ustawy jest słuszny, jednak wątpliwości prezydenta wzbudziły niektóre rozwiązania prawne.
Najważniejsze informacje:
- Ustawa trafi do TK w trybie kontroli następczej; prezydent zaznacza, że popiera cel, lecz ma zastrzeżenia konstytucyjne.
- Krytyczne punkty to m.in. niejasna definicja "nielegalnego wyścigu" i penalizacja widzów zlotów.
- Projekt przewiduje kary więzienia od 3 miesięcy do 5 lat za rażące przekroczenia prędkości z narażeniem życia.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował na portalu X, że wniosek do TK został skierowany w trybie kontroli następczej.
"Ustawa realizuje ważny cel społeczny: wzmocnienie ochrony życia i zdrowia uczestników ruchu oraz skuteczniejszą reakcję na brawurową jazdę i nielegalne wyścigi. Ten kierunek – jako element obowiązków państwa w zakresie ochrony bezpieczeństwa publicznego – jest co do zasady uzasadniony. Problem polega jednak na tym, że część przyjętych rozwiązań została skonstruowana w sposób, który budzi poważne wątpliwości konstytucyjne i może prowadzić do skutków nieakceptowalnych w demokratycznym państwie prawa" - napisał Rafał Leśkiewicz.
PRZECZYTAJ TAKŻE: 30 tys. mandatu za przekroczenie prędkości. Tak jechał 24-latek
Jakie przepisy budzą zastrzeżenia?
W komunikacie KPRP wskazano problem z definicją "nielegalnego wyścigu". Podkreślono, że obywatel musi z góry wiedzieć, co jest przestępstwem, a granice odpowiedzialności nie mogą powstawać w praktyce działania organów.
Zastrzeżenia dotyczą też penalizacji uczestników i widzów zlotów, ocenionej jako nadmierna ingerencja w wolność zgromadzeń. "Skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej jest uzasadnione nie dlatego, że państwo nie powinno walczyć z piractwem drogowym, lecz dlatego, że nawet słuszny cel nie legalizuje narzędzi niezgodnych ze standardami konstytucyjnymi" - uzasadniono w komunikacie KPRP.
W komunikacie z KPRP dodano, że zbyt szerokie lub nieostre przepisy nie wzmacniają bezpieczeństwa, lecz osłabiają autorytet prawa.
"Prawo represyjne wymaga szczególnej precyzji i umiaru – bo operuje sankcją, stygmatyzacją i ingerencją w wolności jednostki. Jeżeli przepisy są zbyt szerokie albo nieostre, wówczas w praktyce nie tylko nie wzmacniają bezpieczeństwa, ale też osłabiają autorytet prawa: rodzą poczucie przypadkowości, nierównego traktowania i uznaniowości organów" - wskazano w komunikacie KPRP.
Ustawa zmieniająca przepisy w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego została uchwalona 7 listopada. W czwartek Sejm poparł poprawki Senatu, a podpis prezydenta miał zamknąć proces legislacyjny.
Teraz to TK oceni zgodność przyjętych rozwiązań z konstytucją.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pędził ulicami miasta. Policja była zaskoczona, gdy zobaczyła kierowcę
Co przewiduje ustawa i kogo obejmą surowsze kary?
Projekt zakłada nowe typy odpowiedzialności karnej za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia w wyniku rażącego przekroczenia prędkości oraz zasad bezpieczeństwa. Grozić ma od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Celem jest uderzenie w osoby świadomie i rażąco lekceważące prawo drogowe, w tym recydywistów i kierowców z wielokrotnymi zakazami. Rządzący liczą, że surowsze sankcje przyniosą efekt odstraszający.