Ruch Tuska

Nadchodzi czas radykalnej wymiany rządzących ugrupowań. Prawica (PO i PiS) zdobędzie najprawdopodobniej większość, która zapewni jej możliwość zmiany konstytucji. Ta większość zostanie wzmocniona przez prezydenta pochodzącego z tego samego obozu. Tak daleko idąca wymiana ekipy rządzącej w Polsce może przynieść dużo poważniejsze konsekwencje niż zwykłe w stabilnej demokracji cykliczne rotacje sprawujących władzę. Czy jednak efektem zwycięstwa prawicy będzie zasadniczy przełom, o którym mówili jej przywódcy? "Nigdy nie je się w tej samej temperaturze, w jakiej się gotuje" - mawiają Francuzi. Oznacza to, że radykalizm głoszonych w kampanii wyborczej projektów zostaje stonowany przez naturalne ograniczenia, jakie niesie sprawowanie władzy.

Ta reguła, na różne sposoby wyrażana w państwach Zachodu, Polski z pewnością nie dotyczy. Obserwując obecną kampanię wyborczą, można odnieść wrażenie, że pod tym względem nasz kraj rządzi się przeciwstawnymi zasadami. Widziałem wiele debat prezydenckich we Francji i Stanach Zjednoczonych, ale żadna z nich nie była tak mało konfrontacyjna jak wymiana zdań między kandydatami Tuskiem i Cimoszewiczem. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że - karmieni w PRL fikcją zgody powszechnej - Polacy nie przyzwyczaili się jeszcze do demokratycznych sporów, ale głównie dlatego, że duża część opiniotwórczych środowisk wmawia im, iż demokratyczna debata jest "gorszącą kłótnią".

Kampania wyborcza triumfującego w sondażach Donalda Tuska i jego partii ma charakter wizerunkowy, co wcześniej skutecznie praktykowali w Polsce Aleksander Kwaśniewski i SLD. Takie podejście mieści się w światowym trendzie kulturowym, określanym jako "tabloidyzacja" czy "mediatyzacja". Zgodnie z nim za najbardziej skuteczne, a więc właściwe, są uznawane proste i wyraziste przekazy, budowane według reguł reklamy. Można przyjąć, że tendencja ta w Polsce została wzmocniona przez gruntowne rozczarowanie obywateli polityką. W efekcie przestali oni zwracać uwagę na hasła i programy, aby wyboru dokonywać między głoszącymi je osobami. Tabloidyzacja jest niebezpieczna, ale nie oznacza, że wyborcom można wszystko wmówić. Pouczający okazał się przykład kandydata Cimoszewicza. Przy poparciu ogromnej części mediów i środowisk opiniotwórczych udało się wmówić Polakom, że weteran PZPR i SLD jest kandydatem pozapartyjnym. Że kolekcjoner urzędów i godności III RP jest osobą spoza establishmentu. Kiedy jednak okazało się
(jeszcze przed dwuznaczną sprawą Jaruckiej), że "człowiek o czystych rękach" i znamienity prawnik dokonuje nieprzejrzystych operacji giełdowych i kilkakrotnie myli się w oświadczeniach majątkowych, poparcie dla niego spadło w ogromnym stopniu.

Upadek elit

Czy Polaków nie interesuje polityka i nie wierzą oni w szansę przełomu, którego potrzebę głosiły partie opozycyjne? O czymś przeciwnym świadczą nie tylko preferencje wyborcze, ale także stosunkowo szeroko deklarowana chęć udziału w wyborach. Socjologowie i psychologowie społeczni utrzymywali wcześniej, że w efekcie kolejnego rozczarowania frekwencja wyborcza będzie dramatycznie niska. Sondaże świadczą jednak, że mimo negatywnej oceny sytuacji w kraju nadal liczymy na możliwość jej zmiany. Na ogół jesteśmy zadowoleni i pełni optymizmu, jeśli chodzi o życie osobiste, a jednocześnie skrajnie pesymistycznie oceniamy stan rzeczy w Polsce. Przedstawiciele polskich elit zwykle uznają te opinie za dowód niedojrzałości swoich współobywateli. Polegać ma ona na tym, że poprawę swojego życia Polacy przypisują wyłącznie sobie, a negatywnymi zjawiskami mają zwyczaj obciążać rządzących, od których jednocześnie oczekują rozwiązania wszystkich swoich problemów. Owa opinia jest wprawdzie w jakimś sensie prawdziwa, ale
interpretacja wydaje się prostsza. Ogół Polaków ma rację. To ich indywidualnej energii i przedsiębiorczości zawdzięczamy pozytywne przemiany Polski, natomiast negatywne zjawiska w ogromnej mierze są spowodowane przez słabość i egoizm szeroko rozumianych elit rządzących. Po upadku PRL energia społeczna Polaków przeniosła się w dużej mierze na aktywność ekonomiczną i spowodowała powstanie milionów drobnych przedsiębiorstw, z których jedne rozwijały się, inne bankrutowały, aby zostać zastąpione przez kolejne i złożyć się na polski cud ekonomiczny pierwszej połowy lat 90. Trwał on dopóty, dopóki rozrastające się i coraz mniej funkcjonalne państwo ciężką pokrywą nie stłumiło indywidualnej przedsiębiorczości.

Dławiona pajęczyną biurokracji, obciążana kolejnymi podatkami gospodarcza aktywność Polaków zamierała. Coraz lepiej z kolei prosperowały pasożytnicze interesy na styku państwowego i prywatnego, wykorzystujące koneksje w świecie politycznym i rozbudowujące korupcyjny układ, który coraz głębiej przegryzał funkcjonowanie III RP. W efekcie Polska stała się państwem słabym, uległym nie tylko wobec postkomunistycznych układów, ale także roszczeń bardziej zdecydowanych grup interesu; państwem, które jest balastem dla słabszych, a łupem dla silniejszych. Wszystko to pogłębia wyobcowanie nie tylko klasy politycznej, ale i demokracji w Polsce. I tak państwo jest postrzegane przez zwykłych zjadaczy chleba. Trudno, aby traktowali oni jako wspólne dobro państwo, które jest żerowiskiem dla najsilniejszych: polityków, wielkich biznesmenów, wysokich urzędników, elitarnych korporacji. Trudno, aby się z nim identyfikowali. Ta wielka lekcja zepsucia uczyła, że prawo jest dla słabych i frajerów, a politycy z zasady nie stosują
się do reguł moralnych i prawnych.

Bronisław Wildstein

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"