Rewolucja kadrowa w MSZ

"Rotacja 2007" - taki kryptonim ma
przygotowana w resorcie akcja zmian kadrowych. W placówkach będzie
wymieniony co siódmy pracownik - dowiedziała się "Rzeczpospolita".
Szukamy nowych,
kompetentnych ludzi. Chcemy wpuścić trochę świeżej krwi do
dyplomacji - mówi wysoki rangą urzędnik MSZ.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych przygotowuje największą od 1989 roku wymianę pracowników naszych ambasad oraz konsulatów generalnych - zapowiada dziennik. W drugiej połowie przyszłego roku wyjedzie blisko 300 nowych attache, sekretarzy, radców oraz osób zatrudnionych na stanowiskach pomocniczych m.in. w działach administracyjno-finansowych. Za granicą zatrudnionych jest obecnie ponad 2 tys. pracowników MSZ. Do kraju wróci prawie jedna siódma z nich.

Ministerstwo zapewnia, że "Rotacja 2007" to standardowa procedura, bo co roku pewnej grupie urzędników kończą się umowy. Jednak nieoficjalnie dyplomaci przyznają, że tym razem nie chodzi o zwykłe uzupełnienie obsady placówek. MSZ chce wykorzystać rekrutację, która rozpocznie się jeszcze w tym miesiącu, do zasadniczej przebudowy ministerialnych kadr. Szukamy nowych, kompetentnych ludzi. Chcemy wpuścić trochę świeżej krwi do dyplomacji - mówi wysoki rangą urzędnik MSZ.

Szefowie ministerstwa liczą, że dzięki nowym pracownikom uda się "przewietrzyć" MSZ, czyli usunąć z placówek osoby, które dyplomacją zajmowały się jeszcze w PRL. Wymiana kadr ma także sprzyjać stworzeniu czytelnych kryteriów, według których pracownicy będą wysyłani za granicę. Dotychczas, jak twierdzą obecni szefowie dyplomacji, decydowała o tym sieć nieformalnych związków towarzysko-politycznych - pisze gazeta.

Głębokich reform nie było w MSZ od 16 lat. Teraz nie wystarczy prosta wymiana ministra, dyrektorów i paru ambasadorów. Trzeba wszystko dokładnie przeorać - mówi jeden z dyplomatów zaangażowanych w przygotowywanie "Rotacji 2007".

W samym ministerstwie nie brak osób krytycznie oceniających wymianę kadr. Obawiają się, że to kolejny etap "odzyskiwania MSZ" przez polityków koalicji. Potrzebujemy fachowców, a nie ludzi wziętych z ulicy - mówi "Rzeczpospolitej" anonimowo jeden z byłych ambasadorów. Obawiam się, że przyjmiemy nieodpowiednich pracowników, których trudno będzie usunąć - dodaje. (PAP)

Źródło artykułu: Rzeczpospolita
Wybrane dla Ciebie
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż