Resort obrony reaguje. Fałszywe doniesienia o szpitalu w Stalowej Woli
Ministerstwo Obrony Narodowej stanowczo zaprzecza plotkom o pierwszeństwie ukraińskich żołnierzy w polskich szpitalach. "Ta próba manipulacji wpisuje się w narrację rosyjską" - czytamy w komunikacie.
Ministerstwo Obrony Narodowej odniosło się w poniedziałek do pojawiających się w internecie pogłosek, dotyczących obecności ukraińskich żołnierzy w polskich szpitalach i rzekomego przyznania im priorytetu w leczeniu. Resort zwrócił uwagę, że manipulacje te są częścią działań rosyjskiej propagandy.
"Nie ma w Polsce żadnych przepisów prawa, które gwarantowałyby opiekę medyczną w szpitalach żołnierzom ukraińskim przed polskimi pacjentami. Ta próba manipulacji wpisuje się w narrację rosyjską, której celem wzniecanie negatywnych emocji i polaryzacja polskiego społeczeństwa, a także społeczeństw zachodnich" - czytamy w komunikacie.
Żołnierze pod szpitalem w Stalowej Woli. Ogólnopolski program
Ta fala dezinformacji wzięła początek po publikacji w sieci nagrania spod szpitala w Stalowej Woli. Placówka ta, podobnie jak 127 innych w kraju, uczestniczy w ogólnopolskim programie współpracy z wojskiem na mocy porozumienia z Ministerstwem Obrony Narodowej. W ramach tego programu prowadzone są szkolenia z medycyny pola walki przez wojskowych specjalistów, wdrażane są wspólne inicjatywy edukacyjne, cyfryzacja oraz rozwój ratownictwa medycznego.
"Groziłoby mu niebezpieczeństwo". Bocheński o areszcie dla Ziobry
Przyjęcia do tych szpitali dotyczą także zagranicznych żołnierzy, którzy stacjonują w Polsce, w tym tych ćwiczących na poligonie w Lipie. Chodzi o żołnierzy z Ukrainy oraz wojskowych z krajów NATO – Francji, Niemiec i Norwegii. Za leczenie żołnierzy placówka wystawia faktury dla Ministerstwa Obrony Narodowej.
Doniesienia o rzekomym pierwszeństwie ukraińskich żołnierzy pojawiły się po wypowiedzi jednego z radnych, który stwierdził, że otrzymuje skargi od mieszkańców – nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie tych twierdzeń. Starosta Janusz Zarzeczny zapewnił, że nie wpłynęły żadne oficjalne skargi i wyjaśnił procedurę finansowania leczenia wojskowych.
Pod filmem, który pojawił się w piątek na platformie X i Facebooku, internauci umieszczali liczne komentarze, w tym również podsycające nastroje antyukraińskie. Na nagraniu widać grupę żołnierzy mówiących ze wschodnim akcentem. Autor filmu został przez obecnych na miejscu, także przez polskich wojskowych, upomniany, by nie nagrywać – uzasadniano to ich niepublicznym charakterem.
Wielu komentujących w sieci spekulowało, jakoby ukraińscy żołnierze faktycznie mieli pierwszeństwo w leczeniu. Nie przedstawiono jednak żadnych dowodów na poparcie tej tezy.
Źródło: polskieradio24.pl, MON