Orlen przekazał informacje. QatarEnergy wstrzymuje część produkcji LNG
Orlen otrzymał oficjalną informację od koncernu QatarEnergy o wystąpieniu siły wyższej i wstrzymaniu części produkcji gazu skroplonego (LNG). Polski koncern zapewnia jednak, że mimo eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie, bezpieczeństwo energetyczne Polski nie jest zagrożone, a statki z surowcem płyną zgodnie z planem.
Sytuacja w Zatoce Perskiej staje się coraz bardziej dramatyczna z powodu trwającego konfliktu zbrojnego na linii USA-Izrael-Iran. Działania odwetowe Teheranu zmusiły Katar, jednego z kluczowych dostawców surowców energetycznych dla Europy, do czasowego wstrzymania produkcji LNG.
W piątek polski gigant paliwowy wydał w tej sprawie uspokajający komunikat.
"Otrzymaliśmy informację od QatarEnergy o wystąpieniu siły wyższej związanej z czasowym wstrzymaniem części produkcji LNG. Wszystkie zaplanowane dostawy z Kataru, w tym marcowe, są realizowane zgodnie z harmonogramem" - poinformował Orlen.
Tak Polska odczuje nową wojnę. "Ogromna niestabilność dla Europy"
Koncern podkreślił stanowczo, że polscy odbiorcy nie mają powodów do obaw. "Wstrzymanie części produkcji LNG przez QatarEnergy nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski" - zapewniła spółka.
Katar wstrzymuje produkcję. Świat czeka kryzys?
O ile sytuacja w Polsce wydaje się obecnie stabilna, globalne prognozy są niezwykle pesymistyczne. Katar odpowiada za około 20 proc. światowej podaży LNG i odgrywa kluczową rolę w bilansowaniu rynków zarówno w Azji, jak i w Europie. Z powodu wzajemnych ostrzałów rakietowych w poniedziałek Doha całkowicie zawiesiła produkcję tego surowca.
Minister energii Kataru i jednocześnie szef QatarEnergy, Saad al‑Kaabi, w rozmowie z "Financial Times" zapowiedział, że rynek czeka prawdziwe trzęsienie ziemi. - Spodziewamy się, że każdy, kto jeszcze nie zgłosił siły wyższej, zrobi to w ciągu najbliższych dni, jeśli to się utrzyma. Wszyscy eksporterzy w regionie Zatoki Perskiej będą musieli ogłosić siłę wyższą - ostrzegł Kaabi.
Minister podkreślił, że nawet jeśli wojna skończyłaby się w tej chwili, powrót Kataru do normalnego harmonogramu dostaw zajmie "od tygodni do miesięcy".
Jeśli konflikt przeciągnie się w czasie, jego skutki odczuje cała światowa gospodarka.
- Jeśli ta wojna potrwa kilka tygodni, uderzy to we wzrost PKB na całym świecie. Ceny energii dla wszystkich wzrosną. Wystąpią braki niektórych produktów i nastąpi reakcja łańcuchowa fabryk, które nie będą w stanie realizować dostaw - ocenił szef katarskiego resortu energii.
Kluczowym problemem pozostaje drożność Cieśniny Ormuz, najważniejszego na świecie szlaku transportu ropy i gazu. Kaabi przewiduje, że jeśli szlak ten zostanie trwale zablokowany dla żeglugi, to w ciągu 2-3 tygodni ceny ropy mogą osiągnąć poziom 150 dolarów za baryłkę, a ceny gazu drastycznie poszybują w górę.
Źródło: PAP, Reuters