"Nowości" starają się dociec, czy można było tego uniknąć? Według nich, do 1989 roku Grudziądz był znany jako przemysłowa potęga. Wizytówką miasta były zatrudniające nawet po kilka tysięcy osób zakłady: Stomil, Warma, HydroVacuum, Unia, czy nieco mniejsze, jak Chłodnia.
"Większość wyrobów szła za Bug. Kiedy z dnia na dzień urealniono kurs dolara do rubla, wszystko się załamało. Wielkie firmy zaczęły padać. Ich restrukturyzacje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, a powstałe po podziale gigantów małe firmy również wpadły w ogromne długi... Można powiedzieć, że Grudziądz w pierwszym okresie transformacji dostał porządnie w tyłek" - powiedział "Nowościom" wiceprezydent Robert Malinowski.
Ks. Marek Borzyszkowski, dyrektor grudziądzkiego Caritasu, przy którym działa Biuro Aktywizacji Bezrobotnych, uważa, że znalezienie pracy w Grudziądzu graniczy z cudem. Przez biuro przewinęło się 400 osób, ale niewielu znalazło pracę.