WAŻNE
TERAZ

Kobiety z Bieszczad są przerażone. Słowa Tuska mocno zabolały

Przesadzamy z wydatkami na wojsko? [OPINIA]

Nikt rozsądny nie zaproponuje, byśmy w obecnej sytuacji nie zbroili się i nie wydawali dużych sum na obronność. Pytanie tylko, czy nie przesadzamy ze skalą tych wydatków. Czy aby na pewno niezbędny do zagwarantowania nam bezpieczeństwa jest obecny poziom środków przeznaczanych na zakup broni i czy nie dałoby się osiągnąć tego samego efektu przy mniejszym budżecie na armię? I innymi nieco środkami - pisze dla Wirtualnej Polski Marek Migalski.

 Czy przesadzamy z wydatkami na wojsko?
Źródło zdjęć: © PAP | Tytus Żmijewski
Marek Migalski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Obecnie wydatki na ten zbożny cel to około 200 miliardów w tegorocznym budżecie. Mniej więcej tyle, ile wydajemy na całą służbę zdrowia! Wszystkie środki przeznaczane na leczenie milionów Polaków, na ratowanie ich życia, na utrzymanie szpitali i przychodni lekarskich, zakup sprzętu medycznego i leków, są równoważne transferom kierowanym do stutysięcznej armii na jej utrzymanie i uzbrojenie. Nie za dużo?

Przecież to dzieje się kosztem braków w ochronie zdrowia, bo gdyby te środki zostały przeznaczone na realną pomoc pacjentom, udałoby się uratować tysiące istnień, które dziś tracimy właśnie ze względu na ograniczone finanse. To zabójcze porównanie, ale w imię ochrony życia Polaków w potencjalnej (czyli niekoniecznie realnej) wojnie, obecnie pozwalamy na śmierć tysięcy naszych obywateli z powodu niedofinansowania resortu zdrowia.

Czy zamiast przeznaczać na obronność 4.5 procenta budżetu (jak ma to miejsce obecnie), nie moglibyśmy obniżyć tego poziomu do, na przykład, 3.5 procenta, a zaoszczędzone środki przeznaczyć na inne ważne dla rozwoju naszego kraju obszary (na naukę i szkolnictwo wyższe wydajemy prawie pięć razy mniej, niż na wojsko)? Zwłaszcza że obecnie jesteśmy tym państwem NATO, które wydaje na obronność NAJWIĘCEJ (w stosunku do PKB)! My, jako się rzekło, wydajemy 4.5 proc., natomiast USA nieco ponad 3 proc.. Podobnie zresztą jak Litwa, Łotwa i Estonia. Te małe kraje chyba powinny czuć się bardziej zagrożone przez Rosję, niż my, a jednak nie przeznaczają na wojsko aż tyle, co Polska.

Z dnia na dzień litr droższy o 50 groszy. Kolejki na stacjach paliw

Izrael uderza w Teheran. W sieci nagranie "z perspektywy pocisku"

Może zatem przesadzamy z tymi wydatkami i w ten sposób obniżamy jakość naszego życia, szanse na rozwój, możliwości inwestycji w ważne dla Polaków dziedziny. Bo przecież musimy mieć świadomość, że tych miliardów na sprzęt dla wojska nie finansuje się przez produkcję banknotów w podziemiach Narodowego Banku Polskiego, lecz że pozyskujemy je albo przez zaciąganie kredytów, które spłacać będą nasze dzieci i wnuki, albo przez oszczędności czynione w innych obszarach naszego życia społecznego czy gospodarczego.

Po co jesteśmy prymusem w NATO? By przypodobać się Donaldowi Trumpowi? Rozumiem to, ale do tego wystarczyłyby wydatki o połowę mniejsze! I tak nadal bylibyśmy w pierwszej piątce, szóstce państw Sojuszu, które zbroją się najintensywniej (w porównaniu do PKB). Przecież zakupy kolejnych samolotów czy czołgów i tak nas nie uchronią przed bezpośrednią agresją rosyjską, bo bez pomocy natowskich sojuszników nie damy sobie rady.

Może lobbing?

Może zatem zamiast wydawać kolejne miliardy na sprzęt dla wojska, przeznaczylibyśmy nieznaczną nawet część tych pieniędzy na lobbing w elitach i społecznościach Zachodu, budowanie dobrej marki Polski wśród Republikanów i Demokratów, tworzenie Instytutów Polskich w państwach sojuszniczych czy think-tanków, które pokazywałyby wagę naszego kraju dla wspólnego bezpieczeństwa kontynentu i, tym samym, zapewniały nam pomoc w razie rosyjskiej agresji?

Gdyby z tych 200 miliardów przeznaczanych co roku na polską armię wyasygnować jeden procent (jeden!), to taka działalność lobbingowa miałaby niewiarygodną siłę i moc! Kilka nowych czołgów czy samolotów nie zapewni nam ochrony w przypadku ataku Rosji na nasz kraj, natomiast przekonanie partnerów z NATO, że obrona Polski leży w ich interesie już tak. Może więc zacząć nieco mądrzej myśleć o wydatkach na naszą obronność i przestać uważać, że przeznaczanie na armię kolejnych miliardów jest najlepszym wyjściem.

Powtarzam, nikt rozsądny nie powinien namawiać nas do zaprzestania inwestowania w nasze bezpieczeństwo, ale powinniśmy zacząć na poważnie rozmawiać, jakimi sposobami je osiągnąć oraz jakim kosztem.

Po pierwsze, każda złotówka wydana na armię jest tą złotówką, której nie dostanie polski pacjent, klient pomocy społecznej, student, naukowiec, matka samotnie wychowująca dzieci. Po drugie, poziom finansowania naszej armii nie musi być tak wysoki – i tak jesteśmy liderami w NATO i w UE. Czy musimy się jeszcze bardziej popisywać? Zwłaszcza że dzieje się to kosztem naszego standardu życia i zadłużania kolejnych pokoleń. Po trzecie, nie zawsze bezpośrednie finansowanie zachcianek wojska jest najlepszym sposobem zapewnienia Polsce bezpieczeństwa. Czasami podobne cele, o wiele niższymi nakładami finansowymi, można osiągnąć poprzez dobrze działającą dyplomację, soft power, akcje lobbingowe, tworzenie sieci instytucji dbających o to, by w umysłach i sercach zachodnich przywódców oraz społeczeństw nasz kraj jawił się jako ten, którego należy solidarnie bronić w wypadku wojny.

Czas zacząć o tym poważnie myśleć, a nie zachwycać się kolejnym zakupem sprzętu wojskowego dla polskiej armii.

Dla Wirtualnej Polski Marek Migalski

Marek Migalski jest politologiem, prof. Uniwersytetu Śląskiego, byłym europosłem (2009-2014), wydał m.in. książki: "Koniec demokracji", "Parlament Antyeuropejski", "Nieudana rewolucja. Nieudana restauracja. Polska w latach 2005-2010", "Nieludzki ustrój", "Mgła, emocje, paradoksy", "Naród urojony".

Wybrane dla Ciebie
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów