Przełom ws. Iwony Wieczorek? Były policjant ocenia nowe doniesienia
- Zwracam uwagę, że to media mówią o "przełomie", a nie prokuratura - tak najnowsze doniesienia w sprawie Iwony Wieczorek komentuje Marek Dyjasz, były dyrektor biura kryminalnego Komendy Głównej Policji. Jednocześnie ocenia, że prawdopodobnie jesteśmy coraz bliżej prawdy o tym, co stało się z Iwoną. W sprawie zaginięcia pojawiły się nowe fakty i dowody. Co właściwie wiemy?
Zaginięcie Iwony Wieczorek wróciło kolejny raz za sprawą publikacji w mediach zdjęć z działań służb przy garażach w Sopocie. W sobotę policja poinformowała o poszukiwaniach kierowcy białego seicento - mogącego mieć związek ze sprawą zaginięcia.
Prokuratura nie ujawniła jednak szczegółów. Potwierdziła, że akcja z 14 stycznia przy ul. Polnej w Sopocie miała związek ze sprawą Iwony Wieczorek. Katarzyna Calów-Jaszewska dodała, że miejsce to powiązane jest dodatkowo z jeszcze innym przestępstwem sprzed lat.
"Były różne wątki"
O to, czy najnowsze doniesienia mogą wskazywać na rozwiązanie, czy zbliżenie się do rozwiązania zagadki zaginięcia Iwony Wieczorek, zapytaliśmy Marka Dyjasza, który nadzorował pracę służb po tym jak zaginęła Wieczorek.
- Nie kojarzę wątku tych garaży, to musiało pojawić się po moim odejściu. Zapewne te późniejsze materiały rzuciły nowe światło (na sprawę - red.) - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską były dyrektor biura kryminalnego Komendy Głównej Policji.
- Trudno mi jest dywagować, w jakim kontekście prokuratura mówi, że te garaże powiązane są ze sprawą Iwony Wieczorek. Pamiętamy jednak, że były różne wątki, które media określały jako "przełomowe". To wszystko wynikało z tego, że jakieś nowe informacje wpływały od różnych źródeł. Przypuszczam, że mogły one wyjść również od przestępców, którzy liczyli na to, że coś ugrają. To taka gra na dwie strony - ocenia rozmówca WP.
Plaża przy Zatoce Sztuki
Nasz rozmówca przypomina, że podobna atmosfera wokół sprawy panowała w 2022 roku, gdy służby przeczesywały plażę wokół dawnej Zatoki Sztuki w Sopocie. Jak pisaliśmy w Wirtualnej Polsce, czynności wykonywane były tam przez kilka dni - teren otoczono specjalną taśmą, a w budynku lokalu zasłonięto okna. Zatokę Sztuki media opisywały w związku ze sprawą przestępstw seksualnych Krystiana W., do których miało dochodzić na terenie klubu.
- Tamte działania też urosły do rangi wydarzenia, że to miał być już koniec, a okazało się, że przełomu nie było. Obecnie również mamy za mało informacji. Prokuratura musiała wydać komunikat, bo policjanci pojawili się (przy garażach - red.), ludzie zaczęli robić im zdjęcia i donosić do mediów, że coś się dzieje. Prokuratura nie miała wyjścia i musiała zareagować, żeby nie było dywagacji, czy spekulacji. To nie było na tej zasadzie, że prokurator zwołał konferencję prasową i chwalił się sukcesami. Moim zdaniem jesteśmy coraz bliżej rozwiązania sprawy, ale potrzebne jest tutaj wyciszenie i spokój - podsumowuje.
Mateusz Dolak, dziennikarz Wirtualnej Polski