Protesty pod Chicago. Doszło do starć z policją
Podczas demonstracji przed ośrodkiem służb migracyjnych w Broadview koło Chicago doszło do starć z policją. Aresztowano 21 osób, a czterech funkcjonariuszy zostało rannych.
Dlaczego doszło do starć?
Rano w piątek grupa około 300 osób zgromadziła się przed ośrodkiem służb migracyjnych w Broadview. Demonstracja, prowadzona przez przywódców duchowych, miała na celu przeciwstawienie się zatrzymaniom imigrantów.
Obajtek z zarzutem. Bogucki reaguje, uderzając w rząd premiera Tuska
Część uczestników modliła się i trzymała transparenty z hasłami „Miłość Boga nie zna granic”. Lider demonstracji ogłosił, że domaga się wpuszczenia członków duchowieństwa do ośrodka, by mogli udzielić komunii zatrzymanym. To właśnie wywołało napięcie.
Część protestujących przebiła się przez policyjne barykady, co spotkało się z reakcją policji. Doszło do starć, w wyniku których poszkodowani zostali czterej funkcjonariusze.
Burmistrzyni Katrina Thompson oświadczyła, że do przemocy przyczynili się „protestujący spoza miasta” i określiła zajście jako "niedopuszczalne".
PRZECZYTAJ TAKŻE: Wielka łapanka w USA. Agenci zatrzymali 800 nielegalnych imigrantów
Protesty są cykliczne
Demonstracja to część cyklicznych protestów odbywających się co tydzień przed ośrodkiem służb migracyjnych w Broadview.
Obrońcy praw człowieka od dawna wskazują na złe warunki panujące w ośrodku, będącym de facto miejscem detencji. Akcje te są odpowiedzią na działania federalne, które od września skutkowały zatrzymaniem ponad 3,2 tys. osób podejrzanych o naruszenie przepisów migracyjnych.