Pożar na Krupówkach. Reanimowano dwie osoby
W piątek wieczorem na Krupówkach ogień wybuchł w niewielkiej drewnianej restauracji. Przyczyną było zapalenie się gazu. Podczas akcji ratunkowej strażacy wynieśli z lokalu dwie nieprzytomne osoby. Dzięki przeprowadzonej resuscytacji odzyskały funkcje życiowe.
Najważniejsze informacje:
- Drewniany bar "Mini-Szałas" na Krupówkach w Zakopanem spłonął częściowo w piątkowym pożarze.
- Dwie osoby wymagały reanimacji.
- W trudnej akcji gaśniczej straż opanowała ogień, ochraniając przed zagrożeniem sąsiednie budynki.
Pożar na Krupówkach wybuchł w piątek w drewnianym barze "Mini-Szałas", dawniej "Maleńka". Niewielki gastronomiczny punkt o wymiarach 7x7 metrów położony jest w centrum Zakopanego, w górnej części Krupówek, tuż za bankiem PKO, kilka metrów od pomnika hrabiego Zamoyskiego.
Ogień był gwałtowny, ale dzięki szybkiej reakcji strażaków udało się opanować płomienie, zanim objęły sąsiednie budynki. Strażacy mieli trudne zadanie, bo wewnątrz znajdowało się kilka butli gazowych, które groziły wybuchem.
Jak doszło do pożaru?
- Gdy pierwsze zastępy strażackie dojechały na miejsce, pożar był już rozwinięty. Płomienie już trawiły dach tego niewielkiego drewnianego budynku. Z informacji zebranych na miejscu od osób postronnych udało się ustalić, że w środku mogą przebywać osoby poszkodowane. Pierwsza informacja wskazywała, że mogą być to trzy osoby - mówił w rozmowie z "Gazetą Krakowską" Andrzej Król-Łęgowski z Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem.
Ostatecznie okazało się, że w środku były dwie kobiety w wieku ok. 50 lat. Służby medyczne przeprowadziły reanimację, dzięki której funkcje życiowe ofiar pożaru zostały przywrócone.
Jaki jest stan ofiar pożaru?
Kobiety doznały poparzeń dróg oddechowych. Stan ich stan jest poważny. Przebywają na intensywnej terapii.
Według straży pożarnej poszkodowane to pracownice tego lokalu gastronomicznego. Do wybuchu ognia doszło w części kuchennej. W momencie pojawienia się ognia w tym barze nie było żadnych gości.
Przeczytaj również: Prezydent Chorwacji: unikać "koalicji chętnych"
Jakie działania podjęto?
Akcja gaśnicza była ryzykowna. W niewielkim lokalu znajdowały się butle gazowe. Według Andrzeja Króla-Łęgowskiego to one, lub też urządzenia do ogrzewania pomieszczenia, mogły być przyczyną pożaru. Mogło dojść do rozszczelnienia któregoś z urządzeń i zapalenia się gazu. Na zdjęciach, zamieszczonych w mediach społecznościowych widać, że drewniany budynek spłonął doszczętnie.
Źródło: "Gazeta Krakowska", Onet