Potężna awantura na linii Kijów-Budapeszt. "Miarka się przebrała!"
Ukraińskie służby udaremniły rosyjską operację wymierzoną w mniejszość węgierską. Szef MSZ Ukrainy zasugerował, że reżim Putina wspiera tym kampanię Viktora Orbana. Na te słowa wściekle zareagował szef dyplomacji Węgier. "Miarka się przebrała!" - napisał polityk, oskarżając Kijów o kłamstwa i wtrącanie się w wybory.
Początkiem ostrego dyplomatycznego spięcia był komunikat wydany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Poinformowano w nim o zdemaskowaniu zakrojonej na szeroką skalę akcji dezinformacyjnej.
"Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zdemaskowała nową operację informacyjno-psychologiczną rosyjskich służb wywiadowczych, której celem była destabilizacja sytuacji w obwodzie zakarpackim i eskalacja napięć między Ukrainą a Węgrami" - przekazało w oficjalnym oświadczeniu SBU.
Z ustaleń śledczych wynika, że Rosjanie wykorzystali technologię maskowania numerów (tzw. spoofing) przez telefonię IP. "Podczas rozmów nieznane osoby, podające się za członków formacji narodowo-patriotycznych, a nawet za funkcjonariuszy ukraińskich organów ścigania, żądały od przedstawicieli mniejszości opuszczenia terytorium Ukrainy i groziły im m.in. przemocą fizyczną" - poinformowały ukraińskie służby.
SBU zaznaczyło również, że badania techniczne jednoznacznie potwierdziły, iż fałszywe połączenia z groźbami były wykonywane bezpośrednio z terytorium Rosji.
Czytaj także: Ruch KE przed wyborami na Węgrzech. Obowiązuje od dziś
Sybiha oskarża otoczenie Orbana
Do ustaleń wywiadu natychmiast odniósł się szef ukraińskiej dyplomacji. Andrij Sybiha opublikował na platformie X wpis, w którym powiązał te ataki z trwającą na Węgrzech gorącą kampanią wyborczą. Minister rzucił w stronę rządu Viktora Orbana bardzo poważne oskarżenia.
Przeczytaj także: Orban straszy Węgrów. "Europa przygotowuje się do wojny"
"Ujawniona operacja demonstruje skalę rosyjskiej ingerencji w wybory na Węgrzech po stronie Viktora Orbana. Nie można wykluczyć, że takie działanie zostało również podjęte w koordynacji z jego kampanią" - napisał szef ukraińskiego MSZ.
Furia w Budapeszcie. "Przestańcie kłamać"
Słowa Sybihy wywołały natychmiastową i wściekłą reakcję Budapesztu. Pod wpisem ukraińskiego polityka odpowiedział bezpośrednio minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto, stanowczo odrzucając te zarzuty.
"Miarka się przebrała! Wiemy, że w waszym interesie leży wygrana opozycji w wyborach na Węgrzech" - napisał kategorycznie Szijjarto. "Pozwoliliby wam wciągnąć Węgry w waszą wojnę, pozwoliliby wysłać wam pieniądze Węgrów i pozwoliliby Ukrainie dołączyć do UE. Ale to się nigdy nie wydarzy!" - dodał polityk.
Szef węgierskiego MSZ zakończył swój wpis niezwykle ostrym apelem do władz w Kijowie. "Przestańcie kłamać, przestańcie ingerować w nasze wybory i nie wykorzystujcie społeczności węgierskiej na Zakarpaciu do swoich brudnych celów politycznych!" - podsumował oburzony minister.