Orban straszy Węgrów. "Europa przygotowuje się do wojny"
Węgierska kampania wyborcza wkracza w ostatnią fazę, a jednym z jej głównych wątków pozostaje kwestia stosunku do wojny w Ukrainie i Unii Europejskiej. Rządzący Fidesz, na czele z Viktorem Orbanem, przekonuje obywateli, że jeśli nie wygra wyborów, kraj zostanie wciągnięty w konflikt. - Cała Europa przygotowuje się do wojny - twierdzi w kuriozalnym tonie premier Węgier.
Viktor Orban zabrał głos na temat rzekomej militaryzacji Europy w trakcie spotkania z sympatykami w miejscowości Kaposvar.
Szef węgierskiego rządu, podobnie jak na poprzednich przedwyborczych wiecach, odniósł się do sytuacji poza granicami kraju i trwającej od ponad czterech lat wojny w Ukrainie.
Orban mobilizuje zwolenników. Mówi o "przygotowaniach do wojny"
Orban od dłuższego czasu próbuje wmawiać Węgrom, że jeśli do władzy dojdzie opozycyjna TISZA, węgierscy żołnierze trafią na front w Ukrainie, a sam kraj nie będzie dłużej oazą pokoju na mapie konfrontacyjnie nastawionej Europy.
- Cała Europa przygotowuje się do wojny. Wysyła broń, pieniądze i prędzej czy później, ludzi do Ukrainy. Węgry mogły pozostać na uboczu tylko dzięki sojuszowi, który powstał w 2022 roku i zobowiązał rząd do obrony pokoju i węgierskich interesów do samego końca - stwierdził.
Jak tłumaczył, jego państwo jest "jedynym w Europie, które nie przygotowuje się do wojny", a w przypadku wybuchu dużego konfliktu Budapeszt "nie ustąpi ani o cal i pozostanie poza wojną".
Fidesz podsyca antyeuropejskie nastroje
Motyw przygotowań Europy do wojny to stały element kampanii Fideszu Orbana. W trakcie niedzielnego "Marszu Pokoju", który przeszedł ulicami stolicy Węgier, szef rządu także wygłosił podobne przemówienie.
- Wojna się zbliża. Bruksela zajęła się wojną w Ukrainie. Dlatego teraz przygotowuje się do wojny. Przestawiła się już na gospodarkę militarną. Nie chcą unikać kłopotów, idą prosto na nie (…). Nie znamy godziny, kiedy pierwszy żołnierz z Brukseli postawi stopę na ukraińskiej ziemi. Ale jedno wiemy na pewno: to się stanie - mówił do swoich wyborców.