Poseł Polski 2050 o "spisku" ludzi Hołowni. "Byłem zszokowany"
- Szymon Hołownia ma fatalnych doradców. Chciałbym współpracować w partii z ludźmi, którzy są demokratami, a nie mają zapędów autorytarnych - mówi Wirtualnej Polsce poseł Polski 2050 Rafał Komarewicz. Przyznaje, że jego partia stała się "memiczna", a "wysadzić" wybory wewnętrzne próbowali nie Rosjanie, a grupa polityków Polski 2050. - To nie jest demokracja - zaznacza.
Michał Wróblewski, Wirtualna Polska: To koniec partii Polska 2050?
Rafał Komarewicz, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju, poseł Polski 2050: Mam nadzieję, że to koniec serialu "wybory w Polsce 2050". Do 31 stycznia musi odbyć się druga tura wyborów i po tym otworzy się nowy rozdział.
Szymon Hołownia twierdzi, że w czasie wojny w partii, w której jest nienawiść i wzajemne wyniszczanie się walczących ze sobą frakcji, wyborów nie można przeprowadzić.
Wygląda na to, że nie wszystko idzie po myśli Szymona Hołowni. Ale mam nadzieję, że pogodzi się z sytuacją. Nie można nie uznawać wyborów tylko dlatego, że się w nich nie staruje, albo że nam się nie podobają kandydaci, albo że wygrywa nie ta kandydatka, której sprzyjamy. Wszyscy członkowie Polski 2050 będą musieli pogodzić się z wynikiem demokratycznych wyborów. Również Szymon Hołownia.
Wicemarszałek Hołownia zapowiada, że odejdzie z partii, jeśli wybory się odbędą i władzę przejmie jedna lub druga frakcja.
Będziemy zabiegać, by Szymon Hołownia pozostał w Polsce 2050. Ale nikt nikogo nie będzie zmuszał.
Przy akceptacji Hołowni grupa posłów Polski 2050 chciała przeprowadzić operację zablokowania wyborów przewodniczącego. Widzieliśmy to czarno na białym, na skrinach z grup w komunikatorach, które hulały po mediach.
Byłem zszokowany, gdy zobaczyłem te wiadomości. W tej konkretnej grupie nie uczestniczyłem. Nie wiedziałem o tym, że rozważane są takie pomysły.
"Rozważane pomysły". Delikatnie powiedziane.
To była próba storpedowania wyborów przed ich rozpoczęciem. To nie jest demokracja. Nie takie było DNA Polski 2050. Wielu mogło się pogubić, widząc to, co zostało ujawnione w mediach.
Skriny z rozmów dostarczali politycy Polski 2050. Ci, którzy nie zgadzali się z "puczem", tylko chcieli w miarę normalnych wyborów.
Bo większość członków Polski 2050 chce tych wyborów. A próba wysadzenia ich w powietrze była nowością na polskiej scenie politycznej.
Szymon Hołownia wyborów nie chce. Szantażuje posłów Polski 2050, naciska, by wybory odłożyć. Mimo że sam przecież zrezygnował z ubiegania się o funkcję przewodniczącego.
Chciałbym współpracować w partii z ludźmi, którzy są demokratami, a nie mają zapędów autorytarnych. To, co było omawiane na grupach, w których uczestniczyli posłowie, bardzo mi się nie podoba. To było jak spisek, który miał przy okazji przynieść niektórym jego uczestnikom konkretne efekty, jak np. awans w partyjnej hierarchii [poseł Bartosz Romowicz, który przedstawił plan zablokowania wyborów w Polsce 2050, został wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego - przyp. red.].
Poseł Tomasz Zimoch stwierdził, że Hołownia upaja się problemami własnej partii. Inni zauważają, że obraża posłów, zarzuca im najgorsze rzeczy. I że to on sam jest przyczyną sytuacji, z którą Polska 2050 musi się mierzyć.
Kiedyś nasza partia miała 11-12 proc. poparcia. Dziś ma 1-2 proc.
To wina Hołowni?
Niech odpowiedzią będą wyniki sondażowe. Wygląda na to, że Szymon Hołownia ma fatalnych doradców.
Hołownia w Sejmie skrytykował pana. Powiedział, że przedstawił pan program gospodarczy, który nie jest programem Polski 2050. Odciął się od pana.
Okazuje się, że działanie dla ludzi jest działaniem przeciw partii. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia Szymona Hołowni. Zwłaszcza że minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz czy wiceminister Jan Szyszko zaaprobowali w mediach społecznościowych mój pakiet dla klasy średniej [m.in. podniesienie progu podatkowego i zwiększenie kwoty wolnej - przyp. red.]. To jest ponad 2 mln ludzi, zatrudnionych na etatach, którzy harują na innych - przede wszystkim na tzw. ryczałtowców. A ja chcę, żeby system podatkowy był sprawiedliwy. I musimy coś z tym zrobić.
Dlaczego Szymon Hołownia publicznie się odciął od pana pomysłu?
Jego proszę pytać. Bo ja uważam, że to, co zrobiłem, leży w interesie naszej partii. Jesteśmy w kryzysie, więc tym bardziej pokazywanie pomysłów programowych powinno być pożądane. Chcę rozpocząć ważną dyskusję z punktu widzenia Polaków.
Dlaczego nie uzgodnił tego pan z liderem formacji?
W tej chwili uzgadnianie czegokolwiek w partii jest prawie niemożliwe. Wiemy, czym się zajmują władze partii i część posłów. Zajmują się kampanią, a nie tym, co prawdziwie ważne dla obywateli, czyli realnymi rozwiązaniami poprawiającymi ich byt. Patrzę na to ze smutkiem, bo ja działam w dobrej wierze.
Nie rozmawiał pan z Hołownią?
Nie miałem takiej możliwości.
Nie odbiera telefonów?
Nie jestem w gronie osób, które mają bezpośredni dostęp do Szymona Hołowni. Zresztą nie tylko ja. Ale nie zabiegałem o to, by być w najbliższym otoczeniu szefa.
To co pan robi w tej partii?
Wywodzę się z samorządu. Chcę pracować dla wyborców. To mnie nakręca. Udało mi się na przykład doprowadzić do skierowania ustawy o opłacie turystycznej, na której zależało gminom, do Sejmu. Zrobiliśmy to razem jako klub Polska 2050. Złożyłem pewne obietnice ludziom i chcę je realizować - bez względu na to, czy mam kontakt z liderem, czy nie.
Szymon Hołownia powinien odejść z Polski 2050?
Nie będę mu radził, co ma zrobić. Wolałbym, żeby tworzył odnowioną Polskę 2050. On mnie ujął kilka lat temu swoim podejściem do polityki. Dlatego zdecydowałem się kandydować do Sejmu. Niestety, doszliśmy jednak do takiego momentu, gdy trzeba zastanowić się, co dalej.
Przecież obaj wiemy, że to koniec tego projektu. W Polsce 2050 już jest rozłam, a ktokolwiek nie zostałby przewodniczącym, część posłów odejdzie z klubu. Klub się formalnie podzieli.
Po II turze wyborów i wybraniu liderki naszego ugrupowania, będziemy wiedzieli, czy ten projekt się zakończył, czy nie. Myślę, że to się okaże w ciągu kilku miesięcy.
Wie pan, że Polska 2050 uważana jest za partię memiczną, traktowaną niepoważnie, wyśmiewaną?
Tak jest, bo nie udała się druga tura wyborów.
Sama się nie udała?
Była grupa polityków Polski 2050, która chciała te wybory "skasować". Gdyby druga tura odbyła się w normalnym trybie, dziś byśmy o tym nie rozmawiali.
Przecież według niektórych posłów Polski 2050 za uwaleniem wyborów w partii stoją Rosjanie i służby Putina.
Sugeruję moim kolegom większą powściągliwość. Bo to naraża naszą partię na śmieszność. Takie wypowiedzi nie powinny padać. Głosowanie po prostu nie było dobrze przygotowane od strony technicznej. Ktoś o to nie zadbał należycie. I to była główna przyczyna nieudanych wyborów. Putina bym do tego nie mieszał.
Rozmawiał Michał Wróblewski