Polska zablokuje Ukrainę? Tej ważnej wypowiedzi Waszczykowskiego nikt nie zauważył

Minister Waszczykowski zasugerował, że Polska stanie na drodze Ukrainy do Unii Europejskiej, jeśli nie rozwiąże ona problemów z mniejszością polską i kwestii historycznych. Jego wypowiedź przeszła bez echa, choć sygnalizuje wielką zmianę w polskiej polityce wschodniej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Witold Waszczykowski
Witold Waszczykowski (PAP/EPA, Fot: DOMENIC AQUILINA)

Szef MSZ o swoich zamiarach wobec Ukrainy mówił w wywiadzie dla tygodnika "wSieci". Waszczykowski zapowiedział, że Polska "nie powtórzy błędów z lat 90-tych" popełnionych w stosunkach z Niemcami i Litwą, kiedy nie zdołała skłonić swoich partnerów do zagwarantowania praw i statusu polskich mniejszości w tych krajach.

Zobacz też: Michał Kamiński o Waszczykowskim

- Nauczeni tymi doświadczeniami będziemy od Ukrainy stanowczo się domagali, by wszystkie sprawy zostały wyczyszczone, zanim Kijów stanie u wrót Europy, prosząc o członkostwo. Będziemy tak stanowczy, jak stanowcza jest np. Grecja wobec Macedonii w sprawie nazwy - powiedział polityk PiS. Zasugerował, że chodzi nie tylko o kwestie praw Polaków, lecz przede wszystkim tematy historyczne. - Nasz przekaz jest bardzo jasny: z Banderą do Europy nie wejdziecie - oświadczył.

Retoryka czy nowy kierunek?

Wypowiedź szefa MSZ budzi konsternację, bo choć od dłuższego czasu politycy PiS są coraz ostrzejsi wobec wschodniego sąsiada ("Z Banderą do Europy nie wejdziecie" to powtórzenie słów Jarosława Kaczyńskiego z lutowego wywiadu dla "Gazety Polskiej"), to Waszczykowski idzie znacznie dalej, sygnalizując fundamentalną zmianę w polskiej polityce wschodniej.

- Zakładam, że jest to wywiad publicystyczny, pewna figura retoryczna, a nie oficjalna doktryna polskiej polityki. Bo jeśli tak by nie było, oznaczałoby to de facto inne usytuowanie geopolityczne Polski - mówi WP Paweł Kowal, były wiceszef MSZ i politolog PAN. Jak wyjaśnia, krytyka ukraińskiej polityki historycznej jest uzasadniona, lecz nie powinna przesłaniać względów strategicznych.

- Ukraina popełnia błąd z apoteozą Szuchewycza i Bandery, ale w polskim interesie jest żeby UE rozszerzała się na wschód. Polski interes narodowy jest ważniejszy od kwestii historycznych. Takie było od lat stanowisko Polski, powtarzane przez mężów stanu od Giedroycia, przez Jana Pawła II, Brzezińskiego, Lecha Kaczyńskiego i wszystkie kolejne władze. Polska powinna być ostatnim krajem, który zrobi coś przeciwko rozszerzeniu struktur zachodnich o Ukrainę, bo po prostu by w naszym interesie leży, by nie być państwem granicznym - tłumaczy Kowal.

Zdaniem dr. Adama Lelonka, szefa Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji i eksperta ds. polityki wschodniej, wypowiedź Waszczykowskiego zdradza nierozumienie realiów panujących na Ukrainie i jest przykładem przedkładania wewnętrznej polityki nad interes polskiej dyplomacji.

- Żeby coś załatwić, nie trzeba o tym głośno mówić. A kiedy to się robi, pokazuje się tylko własną słabość, a do tego niepotrzebnie odkrywa karty. Nie tylko dla sąsiada, ale i dla innych zainteresowanych naszymi dzialaniami, jak Rosja - mówi Lelonek. - Znowu wykorzystujemy politykę zagraniczną do realizacji polityki wewnętrznej. Tymczasem hasła na użytek wewnętrzny nijak nie współgrają z językiem dyplomacji, a często nawet ją sabotują - ocenia Lelonek.

Podobnie uważa dr Alexander Clarkson, politolog z King's College w Londynie. Ekspert zwrócił uwagę, że perspektywa wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej jest odległa. - W najbardziej optymistycznym scenariuszu mówimy tu o 15 latach. Po co bezsensownie denerwować Kijów i Brukselę? Czy PiS będzie wciąż wtedy u władzy? Kijów i Unia mogą to spokojnie przeczekać - mówi Clarkson.

Macedonizacja Ukrainy?

Szczególne zdziwienie może budzić przywołanie przez ministra Waszczykowskiego przykładu postawy Grecji wobec Macedonii. Grecja od lat blokuje starania pojugosłowiańskiej republiki o akcesję do Unii Europejskiej i NATO ze względu na nazwę państwa. Według Greków, Macedonia jest nazwą historycznej krainy będącej częścią Grecji, a także jest w nazwie trzech regionów administracyjnych współczesnej Grecji. Konsekwencje decyzji Aten są ogromne i widoczne do dziś.

- Dla nas polityka macedonizacji byłaby fatalna. Grecja nie ma żadnych korzyści ze sposobu, w jaki potraktowała Macedonię, natomiast ma potencjalnie duże straty, bo Macedonia po zamknięciu jej drogi do struktur zachodnich w ciągu kilkunastu lat z najlepiej rozwijającego się państwa regionu stała się jednym z najbardziej niestabilnych punktów na Bałkanach. Efektem jest sytuacja, która może uderzyć rykoszetem także w Grecję - mówi Kowal.

Były szef MSZ zaznacza, że obecny moment jest być może najkorzystniejszym w historii do załatwiania ważnych spraw w stosunkach z Ukrainą.

- Badania pokazują, że na Ukrainie jest dziś najwyższy poziom poparcia dla Polski. To jest czas, kiedy polscy politycy powinni jak najczęściej odwiedzać Kijów i poruszać tam polskie sprawy, także te związane z dziedzictwem, cmentarzami czy zabytkami kultury. Dzisiaj w tej sprawie można naprawdę dużo zrobić. Zamiast macedonizacji potrzebujemy dynamizacji. To by nam znacznie bardziej pomogło - podsumowuje.

Minister Waszczykowski odmówił WP komentarza w tej sprawie.

Polub WP Wiadomości