W czwartek (26 lutego) w Sejmie Radosław Sikorski wygłosił expose. W trakcie wystąpienia szef ministerstwa spraw zagranicznych poruszył wątek nominacji ambasadorskich. Sikorski wykorzystał fakt, że na sali obecny był Karol Nawrocki, i zwrócił się do obecnie urzędującego prezydenta.
- Potrzebujemy sprawnych i profesjonalnych przedstawicieli poza granicami kraju. Dlatego korzystając z okazji, dziękuję prezydentowi Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania i po raz kolejny apeluję do pana prezydenta Nawrockiego o podpisanie złożonych zgodnie z ustawą wniosków o nominacje ambasadorskie. Prawo się nie zmieniło - mówił Sikorski z mównicy.
- Czy spośród 49 kandydatów nie ma ani jednego, który spełnia wymagania? Nie nadają się nawet ci, którzy pełnili tę rolę za rządów Zjednoczonej Prawicy? - spojrzał Sikorski w kierunku Nawrocki. Ten zareagował uśmiechem.
Spór o nominacje trwa od marca 2024 r. Wtedy Sikorski zdecydował o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów i wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych przez poprzednie kierownictwo resortu. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że bez jego podpisu nie można powołać ani odwołać ambasadora. W miejscach, gdzie ambasadorowie opuścili placówki, ale nie zostali formalnie odwołani, MSZ skierował charge d’affaires, jak w przypadku Bogdana Klicha w USA.
Prezydent Nawrocki wielokrotnie deklarował poparcie dla głównych kierunków polityki zagranicznej poprzedniego prezydenta Andrzeja Dudy i krytykował niektóre nominacje rządu, w tym kandydatury Klicha i Schnepfa.