"Skutek jest taki, że chorzy Polacy muszą radzić sobie sami. Albo zapłaci za nich rodzina w kraju, albo organizacje i stowarzyszenia, do których zaapeluje ona o pomoc. Nie zawsze jednak ma kto pomóc. Od dwóch miesięcy w szpitalu w Brukseli leży nieprzytomny Polak spod Białegostoku. Pracował na czarno w stadninie koni, nie był ubezpieczony od skutków nieszczęśliwych wypadków. Za jego leczenie ani transport do kraju nie chce zapłacić polski resort zdrowia. Rodzina w kraju nie przyznaje się do mężczyzny z obawy przed obciążeniem jej kosztami leczenia" - podaje dziennik.
"Według posłanki Platformy Obywatelskiej Elżbiety Radziszewskiej, problem nasilił się z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej. - Nie ma jednak powodu, by Polska płaciła za osoby, którym zabrakło wyobraźni, by przewidzieć, że za granicą może spotkać ich coś złego - twierdzi Radziszewska. Zdaniem Ewy Kopacz z sejmowej komisji zdrowia, za takie osoby powinien płacić kraj, na którego terenie możliwa jest praca na czarno" - czytamy na łamach "Życia".
"Co jednak zrobić z rosnącą liczbą chorych i nieubezpieczonych Polaków? Czy powinien za nich zapłacić polski rząd? Zdania są podzielone.(...) Szpital w Hamburgu, który też nie mógł sobie poradzić z odesłaniem chorego Polaka do kraju, wziął pożyczkę od swojej rady miejskiej, by odstawić go za granicę. Możliwe, że pomysł podchwycą inne zagraniczne placówki medyczne" - pisze "Życie". (PAP)
Więcej: Życie - Mądrzy po szkodzie