Oszukała komisję śledczą ws. afery hazardowej
Zeznania córki jednego z bohaterów afery hazardowej, Magdaleny Sobiesiak, są sprzeczne z treścią utajnionych do tej pory sms-ów i e-maili, jakie wymieniała z asystentem Mirosława Drzewieckiego - pisze "Rzeczpospolita".
09.04.2011 | aktual.: 11.04.2011 10:51
Według gazety córka Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena z branży hazardowej, mogła wprowadzić w błąd sejmową komisję, badającą aferę hazardową. Chodzi o wątek załatwienia dla niej pracy w zarządzie Totalizatora Sportowego. Treść korespondencji zawarta została w załączniku zdania odrębnego, które złożyli przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości w komisji.
Sobiesiakówna zeznała, że zaczęła ubiegać się o pracę w Totalizatorze po przeczytaniu ogłoszenia w gazecie. Zapewniała, że "nic absolutnie" nie wiedziała o wcześniejszych zabiegach o jej zatrudnienie - między innymi o e-mailu asystenta Drzewieckiego Marcina Rosoła do wiceministra skarbu z 26 czerwca 2009 roku. Rosół pisał w nim o Sobiesiakównie jako o osobie rekomendowanej do zarządu Totalizatora przez Ministerstwo Sportu. Dzięki dokumentom z załącznika posłów PiS wiemy, że dzień wcześniej Rosół sms-ował z Ryszardem Sobiesiakiem, otrzymując informację, że jego córka jest zainteresowana stanowiskiem.
Sobiesiakówna skłamała również informując komisję, że nie przekazywała Rosołowi swojego CV. W jednym z e-maili z załącznika posłów PiS, Sobiesiakówna przesyła Rosołowi swój życiorys. Za złożenie fałszywych zeznań przed komisją grozi do trzech lat więzienia.