Postulat zastosowania "naftowej broni" był na początku tygodnia przedmiotem debaty w Kuala Lumpur, gdzie odbywał się szczyt Ruchu Państw Niezaangażowanych, a następnie - nieformalne spotkanie części przywódców Organizacji Konferencji Islamskiej (OKI).
Ani Ruch, ani też kraje OKI nie były w stanie zająć wspólnego stanowiska w sprawie wykorzystania ropy naftowej do nacisków na USA. Premier Malezji Mahathir Mohammad wyjaśnił w środę, że ostatecznie taki krok uznano za zbyt ryzykowny. "Ropa to obosieczna broń. Wzrost cen ropy może prowadzić do utrapień także w wielu krajach rozwijających się - zastosowanie takiej broni może więc w stopniu o wiele większym dotknąć nas samych niż inne kraje" - powiedział.
Także w środę amerykańskie źródła podały, iż główny eksporter ropy - Arabia Saudyjska - zgodziła się na zwiększenie wydobycia o 1,5 mln baryłek dziennie, gdyby przerwana została eksploatacja złóż w Iraku w związku z wojną. Obecnie Irak wydobywa 2,2 mln baryłek ropy dziennie.(reb)