"Nienawidzę tylu osób". Niestosowne żarty Trumpa na ważnej kolacji
Donald Trump był jednym z gości na kolacji elitarnego klubu Alfalfa Club w Waszyngtonie. Jak relacjonują media w USA, w trakcie wystąpienia prezydenta padło wiele niestosownych żartów. Trump mówił o Kanadzie, Wenezueli, Grenlandii, ale także wyśmiał jedną z senatorek z Massachusetts.
Media w USA piszą o "niezręcznej sytuacji", do której doszło w sobotni wieczór na kolacji Alfalfa Club. To elitarne wydarzenie, dostępne wyłącznie dla zaproszonych gości. W kolacji brało udział 200 bogatych i wpływowych osób.
"The Washington Post" opisuje, że to pierwszy raz, kiedy Trump przemawiał do sali, gdzie zasiadało wielu jego przeciwników. Wśród gości byli m.in.: dyrektor generalny JPMorgan Chase Jamie Dimon, to prezes instytucji finansowej, którą pozywa Trump, David Rubenstein, którego zwolnił ze stanowiska szefa Kennedy Center i Jerome H. Powell, ustępujący prezes Rezerwy Federalnej.
Niestosowne żarty Trumpa. Mówił, że "obejrzy inwazję na Grenlandię"
Według dziennika żarty Trumpa były niestosowne i spotykały się wielokrotnie z ciszą ze stron sali. O czym żartował amerykański prezydent? Przede wszystkim ze swoich przeciwników politycznych. - Nienawidzę tylu osób w tej sali. Większość z was lubię - zaczął. Nazwał senator Elizabeth Warren (demokratka z Massachusetts) "Pocahontas", nawiązując do jej twierdzeń o indiańskim pochodzeniu.
Po raz kolejny Trump wspomniał także o Grenlandii. Najpierw Trump ostrzegł, że może "skrócić przemówienie, aby móc obejrzeć inwazję na Grenlandię". Po czym stwierdził, że tylko żartował. - Nie zamierzamy najechać Grenlandii. Kupimy ją. Nigdy nie zamierzałem uczynić Grenlandii 51. stanem. Chcę, żeby Kanada była 51. stanem. Grenlandia będzie 52. stanem. Wenezuela może być 53. - mówił.
Źródło: "The Washington Post"