NATO reaguje na groźby Trumpa. Rozważa zmiany ws. Arktyki
Ambasadorowie państw NATO podczas zamkniętego spotkania w Brukseli mieli uzgodnić, że Sojusz powinien zwiększyć aktywność w Arktyce - donosi Politico. Ma to być reakcja na groźby przejęcia Grenlandii przez USA oraz obawy o wzrost wpływów Rosji i Chin w tym regionie.
Najważniejsze informacje:
- Przedstawiciele krajów NATO mieli zgodzić się, że konieczne jest wzmocnienie pozycji Sojuszu w Arktyce.
- Rozważane są działania wywiadowcze, dodatkowe wydatki obronne i przerzut sprzętu do regionu.
- W tle są napięcia wokół Grenlandii i obawy o wpływy Rosji oraz Chin.
Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker powiedział w środę, że prezydent USA i jego doradcy uważają, że Grenlandia nie jest odpowiednio chroniona. Z kolei sam Trump twierdzi, że Grenlandia ma kluczowe znaczenie dla interesów bezpieczeństwa USA i oskarża Danię o to, że nie robi wystarczająco dużo, aby chronić świat przed rosnącą aktywnością militarną Chin i Rosji w Arktyce.
Odpowiedzią na te zarzuty ma być m.in. zmiana w podejściu NATO. Podczas czwartkowego, zamkniętego posiedzenia w Brukseli ambasadorowie państw Sojuszu poparli kierunek, który ma zwiększyć obecność NATO na dalekiej północy.
Według Politico, ambasadorowie zaproponowali użycie zdolności wywiadowczych do dokładniejszego monitorowania Grenlandii i szerszego obszaru Arktyki oraz zwiększenia wydatków na obronę tego regionu; m.in. poprzez przerzut większej ilości sprzętu wojskowego.
NATO miałoby też częściej przeprowadzać ćwiczenia wojskowe w Arktyce.
Trump przejmie Grenlandię?
Grenlandia, największa niebędąca kontynentem wyspa na Ziemi, jest autonomicznym terytorium Danii. Strategicznie położona wyspa, zamieszkana przez ok. 57 tys. osób, ma potężne bogactwa naturalne.
Prezydent USA Donald Trump od początku swojej drugiej kadencji w styczniu 2025 r. wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Wrócił do tej retoryki po tym, gdy w sobotę wojska amerykańskie zaatakowały Wenezuelę i uprowadziły jej przywódcę Nicolasa Maduro.
Źródło: Politico/WP Wiadomości