Napięcie rośnie na pograniczu Libanu i Izraela. Przymusowa ewakuacja
Libański Hezbollah i władze w Tel Awiwie wezwały mieszkańców przygranicznych miejscowości do ewakuacji. Izraelska armia opublikowała mapę celów związanych z Hezbollahem, które zamierza wkrótce zbombardować. Ataki zapowiada też Hezbollah.
Ostrzeżenie w imieniu Izraela przekazał w sieci arabskojęzyczny rzecznik armii tego kraju Avichay Adraee.
"W najbliższej przyszłości Siły Zbrojne Izraela zaatakuje infrastrukturę wojskową należącą do terrorystycznego Hezbollahu w świetle zakazanych przez niego prób odbudowy swojej działalności w regionie" - napisał na platformie X.
"Apelujemy do mieszkańców budynków zaznaczonych na czerwono na załączonej mapie oraz budynków do nich przylegających: jeżeli znajdujecie się w pobliżu budynków użytkowanych przez Hezbollah, w trosce o Wasze bezpieczeństwo jesteście zobowiązani do ich natychmiastowej ewakuacji i trzymania się od nich z daleka na odległość nie mniejszą niż 300 metrów" - podkreślił rzecznik.
Jak dodał, "przebywanie na wyznaczonym terenie wiąże się z niebezpieczeństwem".
Do wpisu dołączył mapkę zaznaczonymi celami w pobliżu miasta Tyr w południowym Libanie.
Przeczytaj też: Niebywała hipokryzja Putina. Wezwał do wstrzymania walk w Iranie
Gorąco na granicy Libanu z Izraelem. Seria wezwań do ewakuacji
Podobne ostrzeżenie, ale dotyczące miasta w północnym Izraelu wystosował Hezbollah. "Wszyscy mieszkańcy Kiryat Shmona proszeni są o natychmiastową ewakuację. Kierujcie się na południe" - napisano w oświadczeniu.
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran w sobotę, 28 lutego, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneiego i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w regionie, w wyniku czego wiele linii lotniczych anulowało swoje loty w regionie.
Do wony po stronie Iranu przyłączył się Hezbollah, który należy do tzw. osi oporu - sieci wspieranych przez Iran organizacji zbrojnych w regionie, które łączy wrogość wobec USA i Izraela.
Źródło: Al Jazeera/PAP