Nadzwyczajne posiedzenie rządu. Tusk: Polska jest w szoku
- Od wczoraj Polacy są smutni, źli, Polska jest w szoku - takimi słowami rozpoczął posiedzenie rządu premier Donald Tusk, odnosząc się do prezydenckiego weta ustawy o SAFE. - Prezydent zdecydował się na zupełnie inną drogę - dodał. W obradach uczestniczył szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
W piątek rano odbyło się nadzwyczajne posiedzenie rządu w związku z wieczornym prezydenckim wetem ustawy o SAFE.
- Od wczoraj Polacy są smutni, źli, Polska jest w szoku. Byliśmy przygotowani na tę ewentualność. Coraz więcej sygnałów wskazywało na to, że z niezrozumiałych do tej pory względów prezydent zdecyduje się na zawetowanie programu, którym chcieliśmy, wspólnie z prezydentem otworzyć 27. rocznicę wejścia Polski do NATO. To był ten świetny moment, żeby cała Polska zobaczyła, że tak jak wtedy w tamtych historycznych dniach, tak i dzisiaj jesteśmy w stanie ponad podziałami, niezależnie od poglądów politycznych, stanąć ramię w ramię z prezydentem przy jego podpisie pod ustawą, przyjąć wielki program Polska Zbrojna za setki miliardów złotych - mówił premier Donald Tusk.
- Prezydent zdecydował się na zupełnie inną drogę. Dzisiaj padają bardzo ostre słowa. Ludzie w Polsce zastanawiają się, czy to jest zdrada, czy to jest działanie lobbystów, brak zdrowego rozsądku. Ja nie będę dzisiaj zastanawiał się nad tym, jakie są prawdziwe powody takiego negatywnego działania pana prezydenta. Jedno musi być pewne: że brak podpisu pana prezydenta jest poważnym utrudnieniem dla nas wszystkich, którzy przygotowywali ten wielki program Polski Zbrojnej, Polski bezpiecznej, Polski bogatszej i dlatego skupiłem się na tym, aby jak najszybciej dać Polsce i też prezydentowi właściwą rządową odpowiedź na brak tego podpisu - powiedział.
- Historia oceni decyzję prezydenta i to bardzo szybko, w sposób dramatycznie zły dla niego - przekonywał Tusk.
Weto prezydenta. "Odbieram telefony od przywódców z Europy"
- Ja dzisiaj od rana odbieram telefony, SMS-y od przywódców z Europy, którzy naprawdę nie wiedzą, o co chodzi, nie są w stanie zrozumieć, jak to jest możliwe - dodał.
- Każdego dnia tłumaczyliśmy, jeździliśmy po stolicach europejskich, tłumaczyliśmy, że Europa musi wziąć na siebie ciężar finansowania bezpieczeństwa Europy. I tak powstały wielkie projekty, większość z nich jest ulokowana tu, w Polsce. Tarcza Wschód, najważniejszy element obrony wschodniej flanki NATO i Europy, a przede wszystkim obrony naszego terytorium, naszych granic, naszej ojczyzny - mówił.
- Program Polska Zbrojna, który będzie oparty o pożyczkę europejską SAFE, miał między innymi wzmocnić, sfinansować kolejne wielkie zadania infrastrukturalne, które miały służyć obronie granicy. Program Polska Zbrojna oparty o ten tani, korzystny, europejski kredyt miał, po pierwsze, sfinansować na gigantyczną skalę zakupy dla polskiej armii, a także dla polskiej Straży Granicznej, polskiej policji. Po drugie, miał być tym wielkim, bezprecedensowym strumieniem pieniędzy, który miał płynąć nie do koreańskich, amerykańskich, niemieckich, szwajcarskich, jakichkolwiek innych firm, tylko do polskich firm - mówił. - To był ten drugi wymiar programu Polska Zbrojna, czyli to turboprzyspieszenie w polskim przemyśle zbrojnym i nie tylko przemyśle zbrojnym, bo dziesiątki i setki firm kooperujących miały korzystać z tych pieniędzy, z tego projektu - podkreślił.
Podkreślał, że program miał też na celu inwestycje w infrastrukturę drogową i kolejową. - To wszystko miało być zasilone tą gigantyczną rzeką pieniędzy. To był najbardziej suwerenny polski projekt - przekonywał.
Tusk: weto prezydenta nas nie powstrzyma
- Nieprzypadkowo w tym projekcie SAFE biorą udział właśnie Finowie, Litwini, Estończycy, Łotysze, Rumuni, oczywiście Polska. Bo to są te kraje, które włożyły najwięcej wysiłku w to, żeby zabezpieczyć siebie, swoje granice, swoich sąsiadów i całą Europę i całe NATO przed możliwą agresją rosyjską. To temu miało służyć - powiedział Tusk.
- Tylko w rosyjskich gazetach jest pełne zrozumienie dla weta prezydenta. Nie będę tu niczego insynuował, ale fakty są absolutnie okrutne dla reputacji polskiego prezydenta i nie ma się z czego cieszyć - mówił.
- Chcę powiedzieć, że nasza odpowiedź musi mieć charakter i ma charakter konstruktywny. Dlatego za chwilę rozpoczniemy posiedzenie rządu, na którym przyjmiemy uchwałę, na podstawie której zrealizujemy program Polska Zbrojna. Będzie trudniej, będzie czasami wolniej, będzie trzeba dużo więcej wysiłku włożyć, żeby przekonać wszystkich zaangażowanych w ten proces, bo nie będzie stosownych przepisów. Będziemy musieli polegać na własnej sile, własnej energii, własnej determinacji. Ale zrobimy to. I ta uchwała pozwoli nam uruchomić program Polska Zbrojna - zapewnił Tusk.
- Chcę powiedzieć tym wszystkim, którzy czekają na te pieniądze: weto prezydenta nas nie zatrzyma i nie zatrzymało. Przyjmiemy uchwałę, dzięki której tak te pieniądze, tak czy inaczej, do was trafią. Na nas będzie spoczywał dużo poważniejszy obowiązek, jak bez ustawy sobie z tym poradzić. Ale na mocy tej uchwały i naszych rozmów i ustaleń z panami, z panami premierami, z odpowiednimi resortami mogę dzisiaj to przyrzec Polsce: ten program Polska Zbrojna będzie realizowany - zapewnił Tusk.
"Iluzja wielkich pieniędzy od Glapińskiego"
Tusk odniósł się też do prezydenckiego projektu ustawy nazywanej "SAFE 0 proc". - Dlaczego powstała iluzja jakichś wielkich pieniędzy od pana Glapińskiego? Z najlepszą wolą wysłuchałem informacji pana prezydenta i pana prezesa Glapińskiego o tym, jaki mają pomysł na pozyskanie środków z Narodowego Banku Polskiego. Nic w tej informacji nie było rzetelne ani prawdziwe - mówił.
- W tej konkretnej sprawie wymyślono bardzo niebezpieczną hucpę, tylko po to, aby mieć alibi dla tego weta. Przyszli z pomysłem, że za dotknięciem jakiejś przedziwnej różdżki czarodziejskiej zamienią 100 miliardów straty, o której napisał mi pan Glapiński w oficjalnym liście, że taka jest skumulowana strata - 100 miliardów. Napisał w tym oficjalnym liście, że spodziewają się straty kolejnej, także w tym 2026 roku. I na moje pytanie: "to skąd nagle zysk?", uzyskałem odpowiedź naprawdę szokującą, bo przyszedł pan prezydent i powiedział, że dobrze byłoby mieć zysk, to byśmy tak zrobili, że nie musimy wtedy wziąć tych europejskich pieniędzy - mówił.
- Jak się państwo domyślacie, do duetu Nawrocki-Glapiński w sprawach finansowych mam ograniczone zaufanie, ale miałem naprawdę jak najlepszą wolę. Jeszcze w czasie tego spotkania proponowałem panu prezydentowi: "podpisz pan to, co jest realnie na stole, a my wspólnie z premierem Kosiniakiem-Kamyszem z ministrem finansów i gospodarki Domańskim usiądziemy bardzo rzetelnie i zastanowimy się, co naprawdę można zrobić, żeby uzyskać dodatkowe środki" - powiedział.
- Mamy ustawę od lat, która mówi: jest zysk w NBP, 5 proc. zysku zostaje w NBP, 95 proc. trafia do budżetu. Powiedziałem prezydentowi: jeśli pojawi się jakiś zysk, to będziemy ten zysk brali z uśmiechem na twarzy i przeznaczymy go na bezpieczeństwo i zdrowie Polaków - mówił. - Wszystko okazało się wyłącznie pretekstem, aby prezydent mógł zawetować to, co jest realnym pieniądzem dla polskiego wojska - dodał.
- My nie pozwolimy na to, żeby ta szansa została zmarnowana, i od dziś przystępujemy do pracy, aby tę szansę, wbrew temu wetu, wbrew tym knowaniom, wbrew temu ponuremu lobbingowi, żeby tę szansę wykorzystać i polską armię zbroić w polskich firmach - mówił. - W Polsce nie będą rządzili lobbyści obcych firm zbrojeniowych - zapewnił premier.