Morawiecki uznał swoją porażkę. Nie zostanie premierem
Mateusz Morawiecki, zgodnie z informacjami z kręgów Prawa i Sprawiedliwości, nie będzie kandydatem na premiera. - Jest pogodzony z tym, że nie będzie kandydatem na premiera. Morawiecki buduje teraz swoją pozycję na przyszłość, nie na wybór Kaczyńskiego w sprawie premiera - ocenił jeden z rozmówców.
Najważniejsze informacje:
- Na liście kandydatów na premiera PiS nie ma Mateusza Morawieckiego.
- "Harcerze" i "maślarze" to główne frakcje obecne w PiS.
- Jarosław Kaczyński nakazał zaprzestanie szkodliwych dyskusji w partii.
Informacje pochodzące z analizy źródeł PiS sugerują, że Mateusz Morawiecki nie jest już brany pod uwagę jako kandydat na premiera na nadchodzące wybory parlamentarne. Na liście obecne są cztery osoby poniżej 50. roku życia, związane z kierownictwem partii.
Przyszłość Morawieckiego w PiS
Według źródeł PAP, na liście potencjalnych kandydatów PiS znaleźli się: szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, poseł Przemysław Czarnek, posłanka Anna Krupka oraz europoseł Tobiasz Bocheński. Ani Morawiecki, ani m.in. Patryk Jaki, nie znaleźli się na tej liście.
Mimo tego Morawiecki, jak wskazują nieoficjalne informacje, nie planuje opuszczać partii. Jego spotkania w terenie, których w ostatnim czasie jest nieco więcej, mają na celu umacnianie pozycji wewnętrznej. - Nie dopatruję się, że ktoś liczy jakieś swoje szable. To po prostu zadanie wyznaczone nam przez pana prezesa - podkreślił jeden z polityków, odnosząc się do wyjazdów i spotkań polityków w całej Polsce.
- Morawiecki jest pogodzony z tym, że nie będzie kandydatem na premiera. Nie sądzę, żeby nasi przyszli koalicjanci entuzjastycznie poparli kogoś, kto od pół roku chodził i mówił, że będzie premierem. Na pewno będą stawiane warunki, będą ostre negocjacje. Morawiecki buduje teraz swoją pozycję na przyszłość, nie na wybór Kaczyńskiego w sprawie premiera - dodał.
Kto ma szansę na premierostwo?
Inny parlamentarzysta PiS związany z Morawieckim pytany, czy napięcia w partii mogą wzrosnąć po oficjalnym wskazaniu przez Kaczyńskiego kandydata na premiera, potwierdził. - Te napięcia mogą wzrosnąć, zwłaszcza jeżeli prezes wybierze kogoś, kto będzie dzielił, czyli na przykład Tobiasza Bocheńskiego. Jeżeli prezes chce spokoju, to nie może wybierać Bocheńskiego, chyba że chce zaognić sytuację, a Kaczyński czasami tak lubi - przyznał. Rozmówca podkreślił jednak, że w tej sytuacji prezesowi raczej nie zależy na zaognieniu sporu.
Polityk dopytywany o ewentualny wybór Zbigniewa Boguckiego ocenił, że byłby to dobry pomysł, choć nie uważa, by był on realistyczny. - Bogucki budzi powszechną sympatię, dobrze sobie radzi, ale on jest potrzebny prezydentowi. Jakby odszedł z kancelarii prezydenta, to byłby bezrobotnym kandydatem na premiera, bo on nie jest już przecież posłem - zauważył rozmówca PAP.
Jakie są realne napięcia w PiS?
Wewnątrz partii istnieją dwie główne frakcje: "harcerze" związani z Morawieckim i "maślarze" wokół Czarnka, Bocheńskiego i Jakiego. Jednak ich wpływ jest uważany za przesadzony. Polityk PiS przyznał, że: - Te frakcje są absolutnie demonizowane.
Poseł zwrócił uwagę na sondaże dotyczące preferencji ankietowanych co do potencjalnego przyszłego lidera PiS. - Znacząco wygrywa Morawiecki. Suma głosów Czarnka, Jakiego i Bocheńskiego nie równa się głosom na Morawieckiego, więc to skutkuje rezultatem pożądanym przez byłego premiera - zaznaczył.
Wszelkie dyskusje i konflikty są obecnie tłumione w partii. Jarosław Kaczyński zapowiedział, że każdy członek partii, który podejmie szkodliwą dyskusję, będzie zawieszony. Rzecznik PiS Rafał Bochenek dodał, że chodzi o spory wewnętrzne, m.in. dotyczące Ryszarda Terleckiego.
Morawiecki, zgodnie z planami, weźmie udział w marcowej konwencji gospodarczej PiS,