Mołdawia zjednoczy się z Rumunią? Sandu zagłosowałaby na "tak"
Prezydent Mołdawii Maia Sandu powiedziała, że w referendum poparłaby zjednoczenie z Rumunią. Doradca prezydenta Rumunii Eugen Tomac ocenił, że Bukareszt jest gotów podjąć rozmowy w tej sprawie. Opozycja prorosyjska w Kiszyniowie ostro krytykuje Sandu.
Najważniejsze informacje:
- Maia Sandu zadeklarowała, że w referendum zagłosowałaby za zjednoczeniem Mołdawii z Rumunią.
- Doradca prezydenta Rumunii Eugen Tomac stwierdził, że Bukareszt jest gotów do rozmów, jeśli Kiszyniów uzna to za opcję.
- Prorosyjska opozycja w Mołdawii ostro skrytykowała Sandu, wzywając m.in. do pozbawienia jej urzędu.
Słowa Mai Sandu padły w brytyjskim podcaście "The Rest Is Politics: Leading". Prowadzący zapytali ją wprost, jak zagłosowałaby w ewentualnym referendum o zjednoczeniu z Rumunią. Prezydent odparła, że gdyby głosowanie przeprowadzono, poparłaby taki scenariusz. Deklaracja wywołała reakcję w Bukareszcie i ostrą dyskusję w Kiszyniowie.
W rozmowie z portalem Calea Europeana honorowy doradca prezydenta Rumunii Eugen Tomac przypomniał, że temat jednoczenia obu państw pojawia się od lat. Jednocześnie zaznaczył, że rozmowy o zbliżeniu są możliwe, jeśli to Mołdawia uzna je za dopuszczalne.
- Rumunia jest gotowa w każdej chwili usiąść do stołu negocjacyjnego i poważnie omówić ten scenariusz, ale tylko wtedy, gdy Republika Mołdawii uzna go za akceptowalną opcję (...). Mają prawo decydować o swojej przyszłości - powiedział doradca w wywiadzie dla Calea Europeana.
Mołdawia zjednoczy się z Rumunią?
Po słowach Sandu opozycyjne, prorosyjskie ugrupowania w Mołdawii ostro zareagowały. Partia Komunistyczna opublikowała pisemne oświadczenie z żądaniem usunięcia prezydent z urzędu i postawienia jej przed sądem. W przekazie akcentowano rzekome naruszenie konstytucji przez głowę państwa.
"Jedynym sprawiedliwym i właściwym rozwiązaniem byłoby pozbawienie Mai Sandu urzędu prezydenta z woli narodu mołdawskiego, a następnie postawienie jej przed sądem karnym za naruszenie konstytucji" - napisano.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się Ilan Shor, polityk ukrywający się w Rosji i uznawany za lidera prokremlowskich ruchów. - Zabójczyni w końcu przyznała, że przybyła z jednym celem: zabić Mołdawię - stwierdził.
Źródło: Interia