Mężczyzna spełnił prośbę dzieci. 12-latka jest w ciężkim stanie
Prokuratura przekazuje Wirtualnej Polsce nowe informacje w sprawie wypadku, do którego doszło podczas kuligu w Święto Trzech Króli. 12-latka z licznymi obrażeniami głowy nadal przebywa w szpitalu.
Do dramatycznego incydentu doszło późnym wieczorem we wtorek (6 stycznia) w miejscowości Wola Miłkowska (woj. łódzkie). Podczas kuligu ucierpiała 12-latka. Nieprzytomną dziewczynę w stanie ciężkim przewieziono do szpitala.
Prokuratura ujawnia w rozmowie z Wirtualną Polską wstępne ustalenia dotyczące przebiegu wypadku.
- 39-letni mężczyzna, na prośbę niepełnoletnich dzieci, zorganizował około godziny 20 kulig. Wyprowadził ciągnik rolniczy, do którego przymocował łańcuchem dużą tylną oponę rolniczą i dalej dołączył worek typu big bag, wypchany słomą, na których podczas jazdy siedziało pięcioro dzieci. Przy manewrze zawracania, będąc na lekkim wzniesieniu, kierowca zauważył, że worek, na którym siedziały dzieci, zaczyna zjeżdżać do pobliskiego rowu. Jedno dziecko wpadło do tego rowu, uderzając głową o podłoże - przekazuje Jolanta Szkilnik, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.
Jak dodaje, "do pokrzywdzonego dziecka została wezwana karetka pogotowia i zostało ono przetransportowane do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, gdzie podlega specjalistycznemu leczeniu".
- Małoletni uczestnik kuligu doznał obrażeń głowy, które - według wstępnej opinii lekarskiej - stanowią ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. Dziecko przebywa w szpitalu - informuje Szkilnik.
Przesłuchania świadków
39-letni mężczyzna w trakcie zdarzenia był trzeźwy. Postępowanie trwa.
- Przesłuchiwani są świadkowie zdarzenia, gromadzona dokumentacja medyczna, a także zostanie sporządzona opinia przez powołanego biegłego z zakresu wypadków drogowych. Po zgromadzeniu materiału dowodowego zostaną podjęte decyzje w zakresie zarzutu dla kierowcy - podsumowuje prokurator.
Mateusz zmarł podczas kuligu na big bagu
- 25-letni kierujący pojazdem marki Nissan podczas kuligu ciągnął za pojazdem dwa worki typu big bag wypełnione słomą. Na pierwszym worku ciągniętym za pojazdem siedziały dwie kobiety w wieku 26 i 24 lata, natomiast na drugim trzech mężczyzn w wieku 24, 28 i 26 lat. W trakcie wykonywania manewru skrętu jeden z mężczyzn, 26-latek, spadł z worka i uderzył w drzewo. W wyniku odniesionych obrażeń poniósł śmierć na miejscu - informowała Wirtualną Polskę policja z Mińska Mazowieckiego.
Mateusz Dolak, dziennikarz Wirtualnej Polski