Mentzen miał problemy w trakcie kampanii. "Organizm wysiadał"
Sławomir Mentzen wyznał, że w trakcie kampanii prezydenckiej borykał się z serią kontuzji i chorób. - Moi współpracownicy zaczęli się o mnie obawiać w jakim stanie ja dotrwam do końca tej kampanii, bo mój organizm powoli zaczynał wysiadać - powiedział kandydat Konfederacji.
Co musisz wiedzieć?
- Sławomir Mentzen w trakcie kampanii wyborczej doznał szeregu kontuzji.
- Kandydat Konfederacji doznał "łokcia tenisisty", problemów z przeponą, a także oparzył sobie rękę nagrzewnicą.
- - Organizm powoli wysiadał - mówił.
Kandydat Konfederacji na prezydenta Sławomir Mentzen na kanale na YouTube Rymanowski Live opowiedział o problemach zdrowotnych podczas kampanii. - Organizm powoli wysiadał - mówił.
- Jeszcze jesienią dostałem łokcia tenisisty od ściskania ludziom dłoni, bo po każdym spotkaniu, a było tych spotkań dużo, musiałem uścisnąć dłoń każdemu, kto chciał, kto był jeszcze na tym spotkaniu. I dostałem kontuzji. Potem musiałem chodzić na te falę uderzeniową do fizjoterapeuty, żeby mnie z tego wyleczyć - mówił.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Hołownia apelował do Trzaskowskiego. "Powinien się odnieść"
Zdradził, że Andrzej Duda mu przyznał, że także doznał podobnej kontuzji. - Odkryłem więc nową chorobę zawodową polityków, a przynajmniej kandydatów na prezydenta, którzy angażują się w wielomiesięczną kampanię prezydenckie - mówił.
- Drugą rzeczą, która mi wysiadła, to przepona. Miałem czasami po siedem spotkań dziennie (...) Na każdym wiecu mówiłem tam 20-30 minut, raczej tak głośno, trzeba było krzyczeć - opowiadał.
Problemy zaczęły w się w lutym. - Wtedy mi przepona zaczęła wysiadać. W pewnym momencie każde słowo sprawiało mi olbrzymi ból na poziomie mojej przepony. Przychodziła do mnie fizjoterapeutka, masować mi tę przeponę. To jest coś okropnego, bo ta przepona jest pod żebrami, pod mostkiem to było wybitnie nieprzyjemne. Ale musiałem wchodzić na te zabiegi, bo inaczej nie byłbym w stanie dociągnąć tej kampanii - powiedział.
"Nagrzewnica spaliła mi rękę"
Dodał, że często też chorował. - Najgorzej było jesienią, kiedy dopiero się hartowałem, bo te spotkania zaczynały być na chłodzie. Jeszcze nie wpadliśmy na to, żeby takie nagrzewnice mi postawić, żeby mnie ogrzewać - mówił.
- Na jednym ze spotkań, to był luty, nagrzewnica mi spaliła rękę, bo była za nisko ustawiona i miałem całą czerwoną rękę. Musieli mi ludzie skoczyć po taką piankę na oparzenia - mówił.
- W tym momencie w okolicach lutego jak jeszcze miałem ten łokieć tenisisty, rozwaloną przeponę, spaloną rękę, to był jeszcze wyjazd, gdzie jedna z pań podczas robienia zdjęć miała taką flagę na kiju, którą o mało co mi w oko nie wsadziła. Moi współpracownicy zaczęli się o mnie obawiać w jakim stanie ja dotrwam do końca tej kampanii, bo mój organizm powoli zaczynał wysiadać - mówił.
- Zwykle było tak, że jak w niedzielę wracałem do domu po tej trasie, to byłem chory, do środy się leczyłem i znowu jechałem w trasę, i znów chorowałem - mówił.
Czytaj więcej:
Źródło: Rymanowski Live