Media: Reforma Sądu Najwyższego gotowa. Na dniach trafi do Żurka
Zakończyły się prace nad głęboką reformą Sądu Najwyższego, której projekt w najbliższych dniach trafi na biurko ministra Waldemara Żurka - podaje "Rzeczpospolita". Według założeń z SN zniknąć mają dwie utworzone za rządów PiS Izby oraz instytucja skargi nadzwyczajnej. Zmiany dotkną też kompetencji prezydenta RP.
Najważniejsze informacje:
- "Rzeczpospolita" podaje, że projekt głębokiej reformy Sądu Najwyższego jest gotowy i wkrótce trafi do ministra sprawiedliwości.
- Zmiany zakładają m.in. likwidację dwóch Izb SN, które utworzono za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy oraz instytucji skargi nadzwyczajnej.
- Po wejściu w życie projektu wzrosną wymogi dla kandydatów na sędziów SN, a kompetencje prezydenta RP zostaną okrojone.
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", projekt reformy przygotował zespół pod kierownictwem sędziego SN dr. Jarosława Matrasa. Liczy on 92 artykuły, które spisano na 53 stronach i opiera się na społecznym projekcie z 2023 r. Matras podkreśla, że po zmianach w SN ma pracować od 90 do 120 sędziów, co ma zapobiec zaległościom i spadkowi efektywności.
Reforma Sądu Najwyższego. Koniec Izb utworzonych przez PiS
Jeśli reforma wejdzie w życie, SN tworzyć będą trzy Izby - Izba Karna, Izba Cywilna oraz Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Oznacza to, że wygaszone zostaną utworzone za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Ich kompetencje przejmą odpowiednio Izba Pracy i Izba Karna.
- Sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów SN będą rozstrzygane przez składy losowane spośród wszystkich sędziów SN, a sprawy kasacyjne zawodów prawniczych będą rozpatrywane w Izbie Karnej - wyjaśnia na łamach dziennika sędzia Matras.
Koniec skargi nadzwyczajnej i mniej polityki w SN
Inną daleko idącą zmianą zawartą w projekcie jest likwidacja skargi nadzwyczajnej. - Przyjęliśmy założenie, że ten środek w polskim systemie jest niepotrzebny. Potrzeby istnienia takiego środka nie widzą też inne komisje kodyfikacyjne - argumentuje autor reformy.
Oprócz tego, wzrosnąć mają także wymagania dla kandydatów na sędziów SN. Doktorzy habilitowani i profesorowie prawa będą potrzebowali min. 5 lat praktyki, a sędziowie kandydujący do SN - 15 lat stażu. Tożsame progi obejmą prokuratorów, adwokatów, radców, notariuszy i prokuratorię.
Znacznie utrudniony będzie również dostęp do stanowisk sędziowskich w SN dla byłych polityków. Ci będą musieli odczekać co najmniej pięć lat od zakończenia pełnienia funkcji politycznej, aby ubiegać się o stanowisko.
Prezydent z mniejszymi kompetencjami
Z ustaleń dziennikarzy "Rz" wynika również, że zmiany dotkną sposobu wyboru I prezesa SN - zgromadzenie ogólne wskaże dwóch kandydatów, a prezydent wybierze spośród nich jednego. Jeśli nie zrobi tego w miesiąc, sądem pokieruje kandydat z dłuższym stażem. Kadencja prezesa ma być jednorazowa i trwać sześć lat.
Głowa państwa straci też wpływ na kształtowanie regulaminu SN. Kompetencja ta przejdzie natomiast na zgromadzenie ogólne sędziów SN. Ponadto, ograniczony zostanie krąg podmiotów kierujących pytania abstrakcyjne (RPO i prokurator generalny). Zasady prawne będą mogły nadawać tylko pełne Izby, połączone Izby lub cały SN.
Źródło: rp.pl