Mąż oskarżony o morderstwo. Podpalił żonę, choć chciał "tylko" oszpecić
W 2023 r. doszło do wstrząsającej tragedii w Dolistowie Starym. Tomasz S. podpalił swoją żonę Wiolettę, co doprowadziło do jej śmierci. Proces, który właśnie się zakończył, ujawnił motywy działania męża.
Tomasz S., który już wcześniej znęcał się nad żoną, wpadł w szał, podejrzewając ją o zdradę. W przeszłości został skazany za przemoc domową, jednak mimo to para dalej mieszkała razem.
Feralnego dnia Wioletta S. wzięła kąpiel. W tym czasie jej mąż oblał ją benzyną i podpalił. Kobieta zmarła po tygodniu od ataku, walcząc z rozległymi oparzeniami i niewydolnością organów.
Rodzina Wioletty, w tym jej syn i matka, byli zszokowani całym zajściem. - W łazience było pełno dymu, ściany okopcone, a córka miała poparzoną szyję i głowę - opowiadała matka ofiary dziennikarzom. Choć kobieta trafiła do specjalistycznego szpitala w Warszawie, nie udało się jej uratować.
"Chciałem, żeby była brzydka"
Podczas procesu Tomasz S. wyrażał żal, choć jego próby wyjaśnienia nie przekonały sądu. - Nie chciałem zabić żony. Chciałem, żeby była brzydka i przestała się podobać kochankowi - zapewniał oskarżony.
Usłyszał wyrok 25 lat więzienia. Sąd uznał, że działanie Tomasza S. było szczególnie okrutne. Jak podkreśliła sędzia Marzanna Roleder, oskarżony chciał zabić żonę i zrobił to w sposób szczególnie okrutny. Dopiero po 20 latach więzienia będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie.
Źródło: "Super Express Białystok"