Mamy za mało mniejszości



Wczoraj Sejm uchwalił ustawę o mniejszościach narodowych. Wer-sję przyjętą przez parlament chcą poprawić w Senacie i autorzy ustawy, i liderzy mniejszości.

Ustawa o mniejszościach narodowych rodziła się w Sejmie wyjątkowo długo, bo jej pierwsza wersja powstały już w 1989 roku. Wczoraj wreszcie udało się ją uchwalić. Sądząc po pierwszych reakcjach, nikomu jednak nie sprawiła radości. Dla mniejszości uchwalono zbyt mało, zdaniem przeciwników ustawy i tak zbyt wiele. Przed ostatnim czytaniem posłowie zgłosili do ustawy 48 poprawek. Uchwalili wprawdzie tylko kilka z nich, ale zmiany idą dość daleko. Z ustawy wypadł cały artykuł 9, który pozwalał członkom mniejszości na kontaktowanie się z urzędami gmin w mowie i w piśmie w języku mniejszości jako języku pomocniczym. Po czwartkowym głosowaniu nie będzie więc można na Opolszczyźnie składać podań do gminy po niemiecku. W naszym regionie nie będzie też dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości i nazwami ulic. W projekcie ustawy Rada Gminy mogła zaproponować ich umieszczenie, gdy na danym terenie mniejszość stanowiła - według ostatniego spisu powszechnego – 8 procent ludności. Posłowie podnieśli ten próg do 50
procent.

- Skoro nie mieliśmy tablic z niemieckimi nazwami miejscowości przez minione pięćdziesiąt kilka lat, to będziemy nadal bez nich żyć – ocenia Piotr Miczka, wójt gminy Walce. – Ale jeśli prawo obowiązujące u nas będzie odbiegać od europejskich standardów, to bardziej niż mniejszość ucierpi wizerunek Polski. Przeciwnicy ustawy przypominają, że w większości krajów Europy zachodniej nie ma ustaw o mniejszościach. Członkowie mniejszości odpowiadają, że i bez ustaw dwujęzyczne tablice są tam normą, a języka pomocniczego używa się w urzędach od kilkudziesięciu lat.

- Na pograniczu niemiecko-belgijskim urzędnicy gminni już od 1972 roku załatwiają interesantów dwujęzycznie, choć formalnie w Belgii nie ma mniejszości niemieckiej i nie budzi to żadnych kontrowersji – mówi Piotr Miczka. – Z drugiej strony u nas osoby, które nie umiałyby napisać podania do gminy po polsku należą do absolutnej rzadkości. Język niemiecki na pewno musi znać pracownik Urzędu Stanu Cywilnego, bo ma kontakt z niemieckimi doku-mentami. Jeśli ktoś będzie tego potrzebował, na pewno pomoże w tłumaczeniu, niezależnie od takiej czy innej treści ustawy.

Joachim Niemann, lider mniejszości w gminie Bierawa, ocenia kształt ustawy jako kadłubowy.
- Takie prawo oddala nas od Europy – twierdzi Niemann. - Na pograniczu belgijsko-niemieckim, włosko-austriackim, niemiecko-francuskim dwujęzyczne napisy są codziennością. A język pomocniczy przydałby się choćby dla tych osób, które wyjechały do Niemiec wiele lat temu, a jak przyjeżdżają do Polski, to czasem muszą coś w gminie załatwić.

Posłowie wykreślili też z ustawy zapis pozwalający na budynkach użyteczności publicznej umieszczać dwujęzyczne tablice. Na urzędach gmin w tzw. gminach mniejszościowych pojawiły się one już latem 2003 roku. Mimo zmian w ustawie na razie nie trzeba ich będzie zdejmować. Na ich umieszczenie pozwala bowiem rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych do ustawy o języku polskim, a ono nadal obowiązuje. Z ustawy zaś wprawdzie wykreślono zapis o prawie do tablic na urzędach, ale ich umieszczania nie zakazano. Inne zdanie na ten temat ma poseł Jerzy Czerwiński z Ruchu Katolicko-Narodowego: - Formalnego zakazu nie ma, ale według logiki prawnej skoro posłowie wykreślili zapis o tablicach dwujęzycznych, to powinny one być zdjęte, bo ustawa jest ważniejszym aktem prawnym niż rozporządzenie.

Za przyjęciem ustawy w obecnym kształcie głosowało 247 posłów, przeciw było 133, 6 wstrzymało się od głosu. Za ustawą, choć po wahaniach, głosował także lider opolskich Niemców Henryk Kroll. - Zastanawiałem się, czy się nie wstrzymać od głosu – tłumaczy Kroll. - Ostatecznie uznałem, że lepiej mieć taką ustawę, gwarantującą nam jednak choćby prawo do edukacji w języku niemieckim i zakazujące dyskryminacji z powodu przynależności do mniejszości narodowych niż nie mieć jej wcale. A błędy w można w przyszłości poprawić – uważa poseł Henryk Kroll. – Poza tym chciałem w ten sposób oddać cześć Jackowi Kuroniowi, który był pomysłodawcą ustawy o mniejszościach narodowych.

- Niech posłowie mniej zajmują się sporami narodowościowymi, a bardziej pilnują gospodarki, bo uciekają nam inwestorzy z Unii – uważa Piotr Miczka. - A jak nie przyjdą w tym lub w przyszłym roku, to nie przyjdą wcale.

Krzysztof Ogiolda

Wybrane dla Ciebie
Blokada pęka. Włochy dadzą zielone światło Mercosur?
Blokada pęka. Włochy dadzą zielone światło Mercosur?
„Liczyłem, że sobie pójdziecie”. Akcja na warszawskim Ursynowie
„Liczyłem, że sobie pójdziecie”. Akcja na warszawskim Ursynowie
Zapytali Amerykanów, kto powinien decydować o przyszłości Wenezueli. Wymowna liczba
Zapytali Amerykanów, kto powinien decydować o przyszłości Wenezueli. Wymowna liczba
USA obniżają cła na włoski makaron. „Wojna makaronowa” zażegnana
USA obniżają cła na włoski makaron. „Wojna makaronowa” zażegnana
Erdogan ostrzega Trumpa. "Wenezuela nie może pogrążyć się w chaosie"
Erdogan ostrzega Trumpa. "Wenezuela nie może pogrążyć się w chaosie"
Wytrzymywał zaledwie 11 dni. Fotoradar ponownie zdewastowany
Wytrzymywał zaledwie 11 dni. Fotoradar ponownie zdewastowany
Ostrzelano samochód europosła PiS? Jest decyzja prokuratury
Ostrzelano samochód europosła PiS? Jest decyzja prokuratury
Ajatollah planuje ucieczkę. Celem ma być Rosja
Ajatollah planuje ucieczkę. Celem ma być Rosja
Maduro mówił o 120 dolarach pensji, śledczy wskazują na fortunę
Maduro mówił o 120 dolarach pensji, śledczy wskazują na fortunę
Nieodpowiedzialne zachowanie ojca. Zostawił syna w zasypanym samochodzie
Nieodpowiedzialne zachowanie ojca. Zostawił syna w zasypanym samochodzie
"W żaden sposób nie zabezpieczyły". Kosiniak-Kamysz reaguje ws. Maduro
"W żaden sposób nie zabezpieczyły". Kosiniak-Kamysz reaguje ws. Maduro
Silny sztorm na Wybrzeżu. Uszkodzone zejścia na plaże
Silny sztorm na Wybrzeżu. Uszkodzone zejścia na plaże