Kuroń - wróg numer jeden

Ćwierć wieku nieustannej inwigilacji. Nikomu
bezpieka nie poświęciła tyle uwagi, co Jackowi Kuroniowi. "To był
ich wróg numer jeden" - powiedział "Rzeczpospolitej" Andrzej
Friszke, historyk z Polskiej Akademii Nauk.

Poważnie esbecy zajęli się Kuroniem w 1964 roku. Przestali dopiero 25 lat później, gdy latem 1989 roku został posłem na Sejm.

"Inwigilowanie Kuronia było przedsięwzięciem imponującym, jeśli idzie o rozmiary operacji. Główni opozycjoniści mieli tzw. sory, czyli sprawy operacyjnego rozpoznania. W przypadku Kuronia to jest 80 tomów akt, w przypadku Adama Michnika kilkanaście. To obrazuje zainteresowanie Kuroniem ze strony bezpieki" - mówi Antoni Dudek, historyk z Instyutu Pamięci Narodowej.

Według "Rzeczpospolitej", Andrzej Friszke jest jedną z niewielu osób, które zapoznały się z materiałami dotyczącymi Jacka Kuronia. "Dokumentację gromadzono, by go uwięzić. Oficer bezpieki co jakiś czas pisał raport do zwierzchników. Oceniał w nim, czy zebrane papiery pozwalają na skazanie i uzyskanie wysokiego wyroku" - opowiada Friszke.

Mieszkanie Kuronia i jego telefon były na podsłuchu od połowy lat 60. Kuroń oczywiście miał tego świadomość, dlatego część rozmów z opozycjonistami prowadził na świeżym powietrzu. "Kilka razy bezpieka zdołała podsłuchać nawet rozmowy na podwórku albo na ulicy" - mówi Friszke.

SB nie tylko podsłuchiwała, ale też filmowała. Jerzy Eisler, szef warszawskiego oddziału IPN powiedział "Rzeczpospolitej": "Mamy w zbiorach film z sierpnia 1967 roku. Kuroń i Karol Modzelewski w letnich koszulach spacerują wokół Pałacu Kultury. Po ich minie, gestach widać, że zdają sobie sprawę z obserwacji. Z późniejszych relacji obydwu wynika, że ich podejrzenia wzbudził pewien samochód. W upalny dzień kilku facetów siedziało w aucie z zamkniętymi szybami".

Historycy na łamach "Rzeczpospolitej" podkreślają, że inwigilacja Kuronia musiała kosztować majątek. "Bezpieka rejestrowała wszystkie jego wypowiedzi. Wywiady, których udzielał w domu zachodnim dziennikarzom, były spisywane. W latach 1980-1981 nagrywano jego wszystkie spotkania w zakładach pracy i na uczelniach. Potem pieczołowicie spisywano to z taśm, słowo po słowie" - opowiada Andrzej Friszke. (PAP)

Źródło artykułu: Rzeczpospolita
Wybrane dla Ciebie
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż