Tymczasem, mimo że są sponsorzy, nie wprowadzono pakietu pomocy dla kobiet zgwałconych, który zabezpieczałby je przed chorobami i niechcianą ciążą oraz ułatwił zbieranie dowodów policji. Pakiet ugrzązł w biurkach urzędników, alarmuje gazeta.
Autorem zestawu jest przewodniczący Towarzystwa Rozwoju Rodziny, ginekolog, dr Grzegorz Południewski. - Pomysł był następstwem rocznej akcji szkolenia policjantów w postępowaniu z ofiarami gwałtu, prowadzonej przez Centrum Praw Kobiet i TRR.
Pakiet (podobnych używa się na całym świecie) zawiera instrukcję postępowania lekarza i kobiety. Jest w nim grzebień (do wyczesywania włosów łonowych), arkusz papieru (na którym stałaby kobieta podczas wyczesywania), rękawiczki, probówki do pobrania wymazów, torebki do zabezpieczania śladów (np. bielizny ofiary), bielizna jednorazowa oraz preparat do antykoncepcji po stosunku.
- Docierały do nas sygnały, że dowody nie były właściwie zabezpieczone przez lekarzy, przez co sprawcy unikali odpowiedzialności, mówi Urszula Nowakowska z CPK.
Pakiet ma akceptację krajowych specjalistów położnictwa i ginekologii oraz medycyny sądowej. TRR znalazło sponsorów gotowych zapłacić za 3 tys. pakietów, które trafiłyby do izb przyjęć wszystkich szpitali w Polsce. - Od ministra zdrowia oczekiwaliśmy jedynie akceptacji i zalecenia, by były stosowane - mówi dr Południewski.
Jego zdaniem, wszystko rozbija się o to, kto sfinansuje pakiety, gdy zostaną raz wprowadzone. W skali kraju to koszt blisko 150 tys. zł rocznie. Przed wdawaniem pieniędzy broni się zarówno resort zdrowia, jak i sprawiedliwości.(PAP)