Ksiądz Olszewski stanął przed sądem. "Jestem nękany"
Postawiony przed sądem w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości ks. Michał Olszewski oskarżył ABW o nękanie jego i jego rodziny. Duchowny nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania zeznań, argumentując to swoim zdrowiem. Jak stwierdził, cierpi na zespół stresu pourazowego.
Najważniejsze informacje:
- Ks. Michał Olszewski skarży się na nękanie przez ABW po wyjściu z zakładu karnego.
- Duchowny nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania zeznań, powołując się m.in. na swój stan zdrowia.
- Olszewski oskarża prokuraturę o niewłaściwe traktowanie i wątpi, czy sąd może sprawiedliwie rozpatrzyć jego sprawę.
We wtorek w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa ws. afery Funduszu Sprawiedliwości. Jedną z osób, które pojawiły się na sali rozpraw był ks. Michał Olszewski, oskarżany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, działanie na szkodę Skarbu Państwa i pranie pieniędzy. Duchowny nie przyznał się do zarzutów i odmówił też składania wyjaśnień, ograniczając swoją wypowiedź do wygłoszenia oświadczenia.
Ks. Olszewski przed sądem. Duchowny odmówił zeznawania
Jak wyjaśnił ks. Olszewski, powodem podjęcia decyzji o odmowie składania zeznań jest jego stan zdrowia. - Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania, niehumanitarnego traktowania - poinformował.
Duchowny stwierdził również, że od momentu zatrzymania zarówno on, jak i jego bliscy są nękani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jako przykład podał fakt, że mieszkanie jego matki zostało przeszukane "w podejrzeniu o pranie pieniędzy z powodu drobnych kwot, które wysyłała jako ofiarę na mszę świętą".
Afera Funduszu Sprawiedliwości. Ks. Olszewski oskarża prokuraturę
Ksiądz podniósł także wątpliwości dotyczące tego, czy sąd w obecnym składzie może sprawiedliwie rozpatrzyć jego sprawę i poskarżył się na działania prokuratury, twierdząc, że jest ofiarą represji ze strony prok. Piotra Woźniaka.
- Od pierwszego dnia w prokuraturze znęcał się nade mną. Gdy przywieziono mnie z tzw. dołka, nakazał funkcjonariuszom ABW wprowadzić mnie do małego pokoju, w którym była klatka z pryczą więzienną, taboretem, po czym przyszedł prokurator Woźniak. Nie przedstawił się kim jest, dopiero później dowiedziałem się, że jest prokuratorem, myślałem, że to woźny. Podszedł do tej klatki i powiedział mi następujące słowa, oczywiście w bardzo szyderczy sposób: "Panie Olszewski, bardzo przepraszam za te niewygody w tej klatce, na pewno pan trafi po decyzji sądu do więzienia i wtedy dopiero postaramy się, żeby zapewniono panu w więzieniu wszystkie wygody" - mówił.
Olszewski podkreślił przy tym, że jest patriotą i nie angażuje się w politykę, zaznaczając, że obecność na ławie oskarżonych jest dla niego niezrozumiałym doświadczeniem.
Źródło: Onet