Kryzys w Polsce 2050. Hołownia stawia ultimatum
Szymon Hołownia nie wyklucza odejścia z Polski 2050, jeśli walczące ze sobą partyjne frakcje nie zdecydują się na konkretne rozwiązania. - Jeżeli będzie sytuacja, w której mamy do czynienia z prywatyzacją ugrupowania przez jedną z frakcji, (...) to tak, opuszczę Polskę 2050, bo nie będzie to już Polska 2050 ani Szymona Hołowni, ani tych wartości, z którą tę Polskę 2050 zakładałem - powiedział.
Szef klubu parlamentarnego Polski 2050 Paweł Śliz odwołał Aleksandrę Leo z funkcji wiceszefowej, a na jej miejsce wskazał nowych zastępców. To kolejna odsłona starcia frakcji. Według niektórych polityków Polski 2050, Leo próbowała wybrać za plecami Pawła Śliza reprezentację klubu do zarządu partii.
Wszystko to odbywa się w cieniu nieudanych wyborów na przewodniczącego, w których starły się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska.
Szymon Hołownia w rozmowie z Polsat News powiedział, że proces wybierania nowego przywództwa Polski 2050 "doprowadził nas na krawędź przepaści".
- Ta walka o przywództwo, ta agresja, to przekalkowanie tak naprawdę tych wszystkich mechanizmów, które znamy z polaryzacji sceny politycznej, doprowadziło do tego, że ruch rzeczywiście jest w stanie bardzo głębokiego kryzysu. Cały ruch, bo przez tę walkę frakcyjną, która się obudziła, każdy oczywiście obóz walczy o swoje święte imię i w imię największych wartości podkopano zaufanie między ludźmi. Tam go dzisiaj nie ma - powiedział.
Hołownia widzi dwa rozwiązania
Stwierdził, że obecnie są możliwe dwa rozwiązania: zrestartować cały proces wyborów na przewodniczącego Polski 2050, albo doprowadzić do współprzewodnictwa w partii przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Paulinę Hennig-Kloskę.
- Ja nie odnajdę się ani w Polsce 2050 Pauliny Hennig-Kloski, ani w Polsce 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. To musi być Polska 2050 Pauliny, Katarzyny, Szymona i wszystkich innych - powiedział.
Przekonywał, że w Polsce konieczna jest "partia środka" pomiędzy "walcami", a samej Polsce 2050 potrzebny jest spokój.
- Cała Polska widzi, co dzieje się na naszych grupach, jak ludzie się nienawidzą, jakie instynkty wychodzą ze szlachetnych działaczy, z ludzi, którzy byli harcerzami, byli księgowymi, byli ludźmi, którzy zmieniali swój świat - mówił.
Hołownia nie wyklucza odejścia
Wypytywany co będzie, jak partia nie zdecyduje się na żadne z rozwiązań, to nie wykluczył odejścia.
- Jeżeli będzie sytuacja, w której mamy do czynienia z prywatyzacją ugrupowania przez jedną z frakcji, oczywiście one obie teraz zaklinają, że będą wszystkich włączać i że będą innego rozwiązania, to tak, opuszczę Polskę 2050, bo nie będzie to już Polska 2050 ani Szymona Hołowni, ani tych wartości, z którą tę Polskę 2050 zakładałem - powiedział.
Dodał, że wraz z nim odejdzie "większość rządowa". - Jest przy mnie skupiona grupa posłów, którzy patrzą na to wszystko, co się dzieje i podobnie jak ja nie wierzą, że można było ruch dobrych ludzi doprowadzić do tego piekła, które dzisiaj widzimy - mówił.
Źródło: Polsat News