Kreml reaguje po decyzji sądu w Polsce ws. Rosjanina
Rzeczniczka MSZ Rosji Marija Zacharowa, odnosząc się do decyzji warszawskiego sądu o ekstradycji Aleksandra Butiagina, stwierdziła, że miał miejsce "proces polityczny". Moskwa zapowiada działania na rzecz jego powrotu do kraju.
Najważniejsze informacje:
- Sąd Okręgowy w Warszawie zgodził się na ekstradycję rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina na Ukrainę.
- Rosyjskie władze określają sprawę jako "proces polityczny" i "hańbę", zapowiadając kroki na rzecz powrotu badacza do kraju.
- Ukraina podejrzewa Butiagina o nielegalne wykopaliska i zniszczenie kompleksu "Starożytne miasto Myrmekjon" na Krymie.
Warszawski sąd okręgowy wyraził zgodę na ekstradycję rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina na Ukrainę. Orzeczenie nie jest ostateczne - jest tydzień na złożenie apelacji.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa stwierdziła, że decyzja ma wymiar polityczny i zapowiedziała działania na rzecz powrotu naukowca do Rosji. - To proces polityczny, który nie ma podstaw prawnych. Decyzja polskiego sądu jest tymczasowa. Jest tydzień na złożenie apelacji. I będziemy dążyć do szybkiego powrotu Butiagina do jego ojczyzny - oświadczyła.
Ukraińskie organy ścigania podejrzewają Butiagina o umyślne i nielegalne, częściowe zniszczenie kompleksu "Starożytne miasto Myrmekjon" w Kerczu na Krymie. Sprawa dotyczy prowadzonych tam wykopalisk, które w ocenie strony ukraińskiej były nielegalne. Straty oszacowano na ponad 200 mln hrywien (ponad 16,8 mln zł). Według prawa ukraińskiego grozi za to do pięciu lat więzienia oraz grzywna.
ABW zatrzymała w Warszawie archeologa
Aleksandr Butiagin został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w grudniu 2025 r. na wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która działała w odpowiedzi na ukraiński wniosek o międzynarodową pomoc prawną.
Po aresztowaniu rosyjskie MSZ wezwało polskiego ambasadora w Moskwie Krzysztofa Krajewskiego, przekazując mu notę protestacyjną. Sprawa budziła też sprzeciw części środowiska akademickiego w Rosji.
Źródło: Polsat News