Trwa ładowanie...
d3gb1pp

Koronawirus i powrót do domu. Sylwia utknęła w Afryce. "Zamiast trzy dni byłam tam trzy tygodnie"

Miała być w Afryce trzy dni, została trzy tygodnie. Sylwia przez koronawirusa utknęła z tatą i znajomym w Demokratycznej Republice Konga. Wróci do Europy dzięki pomocy włoskiej ambasady. Koszt jednego biletu do Brukseli to aż 10 tys. złotych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Koronawirus i trudne powroty Polaków do ojczyzny
Koronawirus i trudne powroty Polaków do ojczyzny (Archiwum prywatne)
d3gb1pp

Sylwia Gawron poleciała z tatą i kolegą do Demokratycznej Republiki Konga, kiedy w Polsce pojawił się dopiero pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem - pacjent numer jeden w Zielonej Górze. Wówczas nie było jeszcze mowy o żadnych obostrzeniach, ani odwoływanych lotach, zamykanych lotniskach i przywróconych kontrolach granicznych.

Cel ich podróży: przegląd budowlany byłego budynku polskiej ambasady. - Ambasada RP w Angoli, która ma pod sobą właśnie tę ambasadę Demokratycznej Republiki Konga, ogłosiła zlecenie na ten przegląd, wygrała firma taty. Ja pojechałam dlatego, że znam język angielski. Mieliśmy załatwić wszystko w trzy dni i wrócić do Polski. Tak się nie stało - opowiada nam Sylwia.

d3gb1pp

- Przylecieliśmy i na drugi dzień hotel, w którym się zatrzymaliśmy, został objęty kwarantanną. Tam nie było nikogo zarażonego, kwarantannę tłumaczono tym, że "mógł być ktoś zarażony". To były trudne dwa tygodnie, bo dopiero po dwóch dniach zaczęliśmy dostawać regularnie jedzenie, a w hotelu średnio raz na dzień wyłączał się prąd na 5-6 godzin. Przed wejściem stała policja, nie można były wejść ani wyjść, wchodził tylko "lekarz" mierzący codziennie temperaturę. Kiedy nas wypuszczono, lotnisko było już zamknięte i nie mieliśmy jak wrócić do domu - mówi Sylwia.

Zobacz też: Głosowanie korespondencyjne dla osób po 60. roku życia. "Bardzo nieetycznie"

Powrót z włoską ambasadą. Za 10 tys. zł

Szukali różnych możliwości powrotu, odzywali się do pośrednika, u którego kupowali bilety, zgłosili też zapotrzebowanie na "Lot do domu", zapisali się do programu "Odyseusz". O ich sytuacji wiedział też polski konsul. - To pani konsul powiedziała nam, że chodzą słuchy, że Ambasada Włoch ma organizować jakiś lot. W piątek ta ambasada ogłosiła loty do Europy. Koszt jednego biletu to 10 tysięcy złotych. Jak łatwo się domyślić z dnia na dzień człowiek może nie mieć takich pieniędzy. W sobotę zgłosiliśmy chęć lotu, a w niedzielę dowiedzieliśmy się, że nie ma dla nas miejsc. Kiedy opublikowałam apel w mediach społecznościowych odezwał się do nas przedstawiciel UE, że jednak jesteśmy na liście i możemy lecieć - mówi Sylwia.

d3gb1pp

- Najgorsze jest to, że takich ludzi jak nasza trójka w całej ogromnej Afryce jest niewielu, a, co w sumie zrozumiałe, "Lot do domu" nie przyleci do każdego kraju po jednego człowieka. Ci ludzie są zdani na łaskę albo niełaskę innych ambasad, które nie zawsze są chętne do współpracy - ocenia. - Te pieniądze za bilet są niewyobrażalne, nie słyszałam, żeby ktoś musiał tyle płacić. Przecież gdybyśmy nie mieli takich pieniędzy, to byśmy utknęli na dużo dłużej - dodaje Sylwia.

Sylwia właśnie jest w podróży powrotnej do Polski. Lot organizowany przez włoską ambasadę leci przez Addis Abebę i ląduje w Brukseli. - Dalej będziemy musieli znów kombinować. Pewnie pociągiem dostaniemy się do Berlina, a później autokarem do Polski. Teraz to byle tylko do Europy, no i byle nie zarazić się po drodze - mówi Sylwia.

- Kiedyś były takie książki "seria niefortunnych zdarzeń". Tak można nazwać moje trzy ostatnie tygodnie - podsumowała Sylwia.

Spytaliśmy PLL LOT o sytuację Polaków, którzy przebywają w Afryce, a chcieliby wrócić rządowym programem do ojczyzny. Spytaliśmy, ile osób zgłosiło zapotrzebowanie na taki lot i czy loty z Afryki do Polski jeszcze się odbędą. W odpowiedzi PLL poinformował nas, że "Polacy, którzy chcą powrócić do kraju, a także uprawnieni do tego cudzoziemcy, mogą zgłaszać zapotrzebowanie na przelot za pośrednictwem platformy internetowej dostępnej pod adresami lotdodomu.pl i lotdodomu.com. Na bieżąco analizujemy liczbę potrzebujących z danego kraju, a także możliwości organizacji lotu i informujemy pasażerów, kiedy pojawi się rejs z wybranej przez nich destynacji m.in. na lot.com". Nie uzyskaliśmy zatem odpowiedzi na nasze pytania.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3gb1pp

Podziel się opinią

Share

d3gb1pp

d3gb1pp
Więcej tematów