Komisja Europejska pozwała Polskę. Chodzi o Akt usług cyfrowych
Komisja Europejska pozwała Polskę do TSUE z powodu niewdrożenia Aktu usług cyfrowych. 9 stycznia prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy, która miała za zadanie wdrożyć DSA. Wg KE, jedna z najczęściej odwiedzanych stron przez polskie dzieci to witryna pornograficzna.
Najważniejsze informacje:
- Komisja Europejska pozwała Polskę do TSUE za niewdrożenie Aktu usług cyfrowych.
- W Polsce jedna z dziewięciu najczęściej odwiedzanych stron przez dzieci to witryna pornograficzna - zauważa KE.
- Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy wdrażającej DSA.
Jedną z dziewięciu najczęściej odwiedzanych stron internetowych przez polskie dzieci w wieku 7-14 lat jest strona pornograficzna. - To alarmujące - przekazał rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, m.in. w związku z tym Komisja Europejska postanowiła podjąć kroki prawne wobec Polski, kierując sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Dlaczego Polska jest pozywana?
Unijny Akt usług cyfrowych, mający na celu ochronę obywateli przed nielegalnymi treściami w sieci, nie został wdrożony przez Polskę. - DSA zawiera kompletne i skuteczne ramy prawne dotyczące zwalczania nielegalnych i szkodliwych treści w internecie. Jest to ważne dla ochrony wszystkich obywateli UE, a także dla sprostania wyzwaniom związanym z transgranicznymi usługami online. Właśnie dlatego niedawno pozwaliśmy Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z powodu nieumocowania koordynatora usług cyfrowych - mówił Regnier.
Trump z Pokojowym Noblem. Machado ujawnia kulisy przekazania medalu
To właśnie brak ustanowienia koordynatora ds. usług cyfrowych jest głównym zarzutem wobec polskiego rządu. Podobne działania były podjęte także przeciwko Czechom, Cyprowi, Hiszpanii i Portugalii.
Czy nowelizacja ustawy zostanie przyjęta?
9 stycznia prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy, która miała za zadanie wdrożyć DSA. Argumentował, że propozycja mogłaby prowadzić do administracyjnej cenzury. Wicepremier Krzysztof Gawkowski, broniąc projektu, podkreślił znaczenie ochrony dzieci przed internetowymi zagrożeniami.
Obawy dotyczące niebezpiecznych treści w internecie oraz konieczność ich moderacji pozostają jednym z kluczowych wyzwań, z którymi musi zmierzyć się Polska. - Polscy obywatele mają prawo do takiej samej ochrony (jak reszta UE, przyp. red.) - dodaje Regnier.
Rose broni Nawrockiego
Decyzji Karola Nawrockiego bronił ambasador USA Tom Rose, uznając decyzję za obronę przed "antyamerykańskim aktem o usługach cyfrowych". Przyszłość ustawy i dalsze działania w tej sprawie pozostają niepewne, choć decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca stycznia. USA walczą o to, by UE w jak najmniejszym stopniu regulowała działalność pochodzących ze Stanów cyfrowych gigantów - i pod względem fiskalnym (stąd m.in. naciski na niewprowadzania podatku cyfrowego), jak i kontroli treści, w tym dezinformacyjnych czy szkodliwych społecznie (stąd m.in. oskarżenia wobec UE i części państw o cenzurę, ograniczanie wolności słowa itd.). Treści takie, promowane przez algorytmy cyfrowych gigantów, generują dla nich większy ruch.
Ponad połowa dzieci w wieku 12-16 lat zetknęła się z treściami szerzącymi nienawiść lub brutalne i krwawe obrazy, a wśród najczęściej odwiedzanych stron internetowych przez dzieci w wieku 7-14 lat znajduje się strona z pornografią. Najpopularniejszą platformą wśród młodych Polaków w wieku 7-14 lat jest TikTok. Co najmniej 250 tys. dzieci w tym przedziale wiekowym włącza TikToka co najmniej 20 lub więcej razy dziennie.