WP
WP
Gazeta Polska

Kim są naprawdę ludzie PSL?

Kim są naprawdę ludzie PSL? Czym był Związek Młodzieży Wiejskiej, ściśle powiązany z sowieckim Komsomołem? Dlaczego więcej łączyło go z PZPR niż z ZSL? Skąd wzięły się rosyjskie interesy liderów PSL i ich obecne wypowiedzi, będące na rękę Putinowi? Dziś pierwszy odcinek raportu o przemilczanej historii i interesach partii, której medialny wizerunek mocno różni się od prawdziwego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
WP

Czasopismo młodzieżowe "Zarzewie" kusiło czytelników z lat 80. okładkami z przyciągającymi wzrok młodymi dziewczynami. Uśmiechały się z nich Barbara Ogórek, przewodnicząca Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW) w Grabkach Dużych, oraz Małgorzata Głąb, skarbnik koła ZMW w Chojnie Nowym. W środku pismo drukowało plakaty gwiazd muzyki rozrywkowej. Bywały na nich zapomniane dziś Azyl P., Clasix Nouveaux, Mister Zoob, Banda i Wanda oraz popularne do dziś Republika, Kombi, Lady Pank, Bajm, Kora czy Urszula.

Po prawdzie było to jedyne, co w organie ZMW do oglądania się nadawało. Obok przeczytać można było np. wywiad z Wiesławem Ciesielskim, komendantem posterunku MO w Trzebiechowie. "Jestem członkiem gminnej organizacji ZMW" – deklarował milicjant. "A zatem, jak przyjęte jest w ZMW, odstąpimy od oficjalnego zwracania się per obywatelu komendancie, po prostu przejdziemy na formę 'ty'" – proponował redaktor.

W artykule z 15 marca 1987 r. czytamy: "Najważniejszym partnerem ZMW jest Wszechzwiązkowy Leninowski Komunistyczny Związek Młodzieży. Współpraca ta ciągle rozszerza się (...) obejmuje wymiany grup studyjnych, wspólne seminaria, wymianę doświadczeń z zakresu działalności organizacyjnej w środowisku wiejskim, szkolenia dla aktywu. Ważne miejsce w kontaktach ZMW zajmuje Dymitrowski Komunistyczny Związek Młodzieży".

WP

"Ileż tu czekolad, kakao, są nawet pomarańcze i banany"

Aktyw ZMW z tamtych czasów, szkolony niegdyś – jak czytamy – w ZSRR, rządzi dziś PSL, partią, która objęła władzę w koalicji z PO. W organizacji tej działali Waldemar Pawlak i Jarosław Kalinowski. Prezesem ZMW był Jan Bury, nowy wiceminister skarbu, mający największy z posłów majątek, jeśli chodzi o akcje spółek giełdowych. We władzach zasiadał też Janusz Piechociński. I dziesiątki innych.

ZMW z czasów stanu wojennego błędnie wspomina się dziś często jako młodzieżówkę ZSL. W rzeczywistości ugrupowanie to zrzeszało zarówno młodych działaczy PZPR, jak i ZSL, z tym że silniejsi byli w niej przedstawiciele siły przewodniej. W latach 80. członkami PZPR byli trzej kolejni szefowie ZMW: Waldemar Świrgoń – sekretarz KC PZPR od 1982 r., a dziś redaktor naczelny "Chłopskiej Drogi"; Leszek Leśniak oraz Jerzy Głuszyński, dawniej członek Komisji Ideologicznej KC PZPR, a dziś członek zarządu ośrodka badania opinii publicznej Pentor. ZMW znane też było ze znakomitych kontaktów w ZSRR. Dochodziło do zaskakujących sytuacji, gdy o Agrotechnice – pionierskiej spółce nomenklaturowej ZMW – źle pisano w prasie PRL, zaś wychwalały ją "Izwiestia" czy "Komsomolskaja Prawda".

Klimat organizacji najlepiej oddają relacjonowane na łamach "Zarzewia" wizyty i szkolenia aktywu ZMW w ZSRR. "Riazań powitał nas bardzo uroczyście i serdecznie. Na Dworcu Wschodnim zebrali się licznie riazańscy komsomolcy. 'Niech żyje niezłomna radziecko-polska przyjaźń' – głosił w języku polskim napis na ogromnym transparencie. Dziewczęta w ludowych rosyjskich strojach wręczyły kierownictwu naszej grupy bochen chleba" – relacjonował Mieczysław Alaba.

WP

Z kolei Zygmunt Szczeciński z klubu dziennikarzy ZMW sprawozdawał wizytę w Moskwie, gdzie "młodzież z całego świata zdobywa wiedzę o socjalizmie, marksizmie, doświadczeniach radzieckich w budowie komunizmu". Szczeciński reklamował też panujący tam dobrobyt: "Ileż tu czekolad, kakao, są nawet pomarańcze i banany". Komsomoł i ZMW na czele kibiców i "metalistów"

Obok kontaktów z Komsomołem w organie ZMW bardzo często ukazują się wywiady z sowieckimi dyplomatami. Tow. Aleksander Oskin, I sekretarz Ambasady ZSRR w Polsce, uczy aktyw ZMW pracy z młodzieżą na sowieckim przykładzie: „Sytuacja byłaby doskonała, gdyby 100 proc. młodzieży znalazło się w szeregach Komsomołu, do tej sytuacji powinniśmy dążyć, ale nie teraz, a być może w XXI wieku”.

Oskin wskazuje na pojawianie się niebezpiecznych dla systemu grup subkulturowych, jak kibice piłkarscy: „Dopóki byli to na przykład kibice piłkarscy, którzy z miłości do swojej drużyny nosili takie jak ona koszulki, emblematy – nie widziano powodów do niepokoju. A to był właśnie moment, kiedy Komsomoł powinien stanąć na czele tych grup i nadać im prawidłowy kierunek rozwoju”.

Dalej sekretarz Oskin poucza ZMW, jak postępować z słuchaczami punka i heavy metalu. „Wyobraźmy sobie, że do komitetu Komsomołu przychodzi grupa muzyków i mówi: chcemy powołać klub heavy-metalowy”. Zdaniem Oskina może się zdarzyć, że za biurkiem w organizacji siedzieć będzie biurokrata, który nic w tej sprawie nie zrobi, co spowoduje, że muzycy zejdą na złą drogę: „Jeśli sami znajdą piwnicę, tworzą nieformalny klub »metalistów«, oklejają go plakatami, informacjami o zespołach, gromadzą płyty i nagrania. Nikt dokładnie nie wie, skąd to wszystko zdobywają. Słuchają muzyki z różnych źródeł. Na przykład zachodnich radiostacji. A te wiedząc o muzycznych upodobaniach młodzieży, przeplatają muzykę tekstami czysto politycznymi”. By do tego nie dopuścić, należy „znaleźć z takimi grupami wspólny język” i „wypracować formy współpracy”.

WP

"Zamiast walki z nałogami sami je rozpowszechniamy"

Historia różnych ugrupowań o nazwie Związek Młodzieży Wiejskiej jest długa. Organizacja taka istniała przed wojną. W PRL ZMW został powołany w 1957 r. przez działaczy rozwiązanego Związku Młodzieży Polskiej (ZMP). Jego pojawienie się stanowiło pretekst do likwidacji powstających żywiołowo po październiku 1956 kół Związku Młodzieży Wiejskiej Rzeczypospolitej Polskiej.

W 1973 r. ZMW zmienił nazwę na Związek Socjalistycznej Młodzieży Wiejskiej (ZSMW), a w 1976 r., gdy PZPR zgodnie z sowieckim trendem konsolidowała organizacje młodzieżowe, połączył się ze Związkiem Młodzieży Socjalistycznej i Socjalistycznym Związkiem Młodzieży Wojskowej, tworząc ZSMP. Ale w 1980 r. doszło do odbudowy ZMW. Powszechnie uważano to za zabieg mający stworzyć konkurencję dla „Solidarności” RI na wsi. Tym bardziej że ZMW przyjął „ideowe kierownictwo PZPR”.

Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. wiele organizacji zdelegalizowano. Ale nie ZMW. Lider tej organizacji, tow. Waldemar Świrgoń, tłumaczył 11 kwietnia 1982 r. na łamach wznowionego „Zarzewia”, że ZMW „powstawał po to, by naprawiać politykę państwa wobec wsi, a nie po to, by walczyć z państwem. Chyba dlatego ZMW jako jedyna organizacja powstała po sierpniu 1980 r. nie została ani zawieszona, ani rozwiązana po wprowadzeniu stanu wojennego”.

WP

W czasie, gdy młodzież na ulicach walczyła z ZOMO, związek zwołał we wrześniu 1983 r. III Konferencję Ideologiczną ZMW. Wśród nazwisk dyskutantów odnajdujemy wielu obecnych polityków PSL. Delegaci apelowali m.in. o pokój na świecie. Rafał Dymerski przemawiał: „Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na patriotyzm, obronność kraju, walkę o pokój na świecie. Dużo spraw dzieje się dzisiaj wokół nas, w sąsiednich krajach. Chodzi mi o rozmieszczenie rakiet itp.”. Zaś nowy przewodniczący Leszek Leśniak zapowiadał: „Młodzi członkowie ZMW, zarówno w PZPR jak i w ZSL, będą silni siłą całego związku”. Jako ciekawostkę warto odnotować wypowiedź Romana Sobieckiego, członka komisji ideologiczno-wychowawczej Zarządu Krajowego, który stwierdzał w ramach samokrytyki: „Upada morale aktywu. Zamiast walki z nałogami, sami je rozpowszechniamy”. Agrotechnika – pierwsza spółka nomenklaturowa

Ale stan wojenny był nie tylko czasem konsolidacji ideologicznej ZMW. Roku 1982 sięgają swymi korzeniami interesy ludzi z biznesowego imperium obecnego PSL, a konkretnie pomysł powołania spółki Agrotechnika. Prof. Jadwiga Staniszkis pisze o niej w książce „Postkomunizm. Próba opisu”: „Powstała w Polsce pierwsza duża spółka nomenklaturowa, »Agrotechnika« (znaleźli się w niej Waldemar Świrgoń i Waldemar Pawlak)”. Tymczasem liderzy PSL zaprzeczają, jakoby Agrotechnika była spółką nomenklaturową. Jak było naprawdę?

Powstanie Agrotechniki i innych biznesowych przedsięwzięć ZMW opisywał życzliwy im „Przegląd Techniczny” w 1986 r. Jak wynika z tej lektury, geneza firmy sięgała stanu wojennego: „Zabiegi o uzyskanie zgody na podjęcie działalności »Agrotechnika« rozpoczęła w czerwcu 1982 r., a pomyślnie zakończyła je dopiero w styczniu 1984”. W jej powstanie zaangażowany był aparat państwowy PRL, który specjalnie na jej potrzeby zmieniał prawo: „po drodze konieczne było anulowanie kilku starych przepisów, stworzenie nowych”.

W 1986 r. jednostki gospodarcze ZMW zatrudniały już 15 tysięcy ludzi. Obok Agrotechniki należały do nich Turystyczna Agencja Usługowa TAU i młodzieżowe spółdzielnie pracy. Z „PT” dowiadujemy się, że budowały one osiedla domków jednorodzinnych, produkowały materiały budowlane, części maszyn rolniczych, elementy dla przemysłu okrętowego. Agrotechnika sprzedawała rocznie w Warszawie dwa miliony jaj, zaś za wyeksportowane warzywa i owoce sprowadzała do Polski części do mikrokomputerów.

WP

Jak przyznaje gazeta, z interesami ZMW nie wszystko bywało w porządku: „Szef spółdzielni w Kartuzach zdefraudował kilkadziesiąt tysięcy złotych i uciekł za granicę. To samo zrobił poprzedni szef spółdzielni z Chorzowa. Na szczęście ten ostatni pieniądze zagarnięte w firmie inwestował w dobra trwałe i dało się je odzyskać”. I podsumowuje: „Dwóch prezesów na 17 istniejących spółdzielni defrauduje społeczny grosz i ucieka za granicę – wskaźnik to niezbyt budujący”. Mimo to ZMW organizuje właśnie w 1986 r. pięć kolejnych spółdzielni usługowych, zaś Agrotechnika tworzy następne spółki.

Na czym polegał proceder uwłaszczania spółek Agrotechniki? Jak czytamy w artykule napisanym przez wiceprzewodniczącego ZMW Franciszka Szklennika wraz z Ludwikiem Marczakiewiczem w piśmie „Wieś Współczesna” (3/1985): „Forma spółki handlowej powodować ma rozdzielenie podstawowej działalności związku od działalności gospodarczej”. Agrotechnika prowadzić ma działalność gospodarczą „w wyspecjalizowanych własnych przedsiębiorstwach. Jeśli efekty ekonomiczne będą pozytywne, przedsiębiorstwa te zostaną przekształcone w samodzielne spółki handlowo-produkcyjne”.

Jak pisał niedawno „Wprost”, w Agrotechnice znaleźli się też ludzie związani z PZPR i służbami specjalnymi PRL. To właśnie oni mieli mieć decydujący wpływ na działalność spółki, która dzięki koneksjom w polityce i służbach specjalnych uzyskała gigantyczne kredyty Sukcesy były – trudno żeby nie osiągnęli ich uprzywilejowani. Agrotechnika kupowała dewizy po kursie oficjalnym, zaś importowany towar sprzedawała przeliczając dolara po kursie kilkakrotnie wyższym. W 1984 r. zysk Agrotechniki wynosił 3,6 mln zł. W 1986 r. – dzięki montowniom komputerów – podskoczył do kosmicznej wówczas sumy 688 mln zł. Komputery trafiały m.in. do ZSRR.

Wokół spółki zrobiło się głośno w połowie 1987 r., kiedy „Dziennik Telewizyjny” podał, że jej pracownicy zarabiają nawet po kilka milionów miesięcznie (średnia płaca wynosiła wtedy ok. 15 tys.). Agrotechniki broniła „Polityka”, atakowało ją pismo „Sprawy i Ludzie”. O jej dalszych losach wkrótce. Tu wspomnijmy tylko, że firma Agro-technika (tym razem pisana z dywizem inna spółka, ale z wieloma nazwiskami z dawnej Agrotechniki) odgrywa w 2007 r. istotną rolę w imperium biznesowym PSL. Przyglądać się uczestnikom wycieczek

Inną spółką powołaną przez ZMW w latach 80., przypominającą biura turystyczne środowiska Aleksandra Kwaśniewskiego, jest wspomniana Turystyczna Agencja Usługowa TAU.

Jak opowiadał w 1984 r. na łamach „Zarzewia” jej szef Michał Zając, zarządy wojewódzkie ZMW otrzymywały na jej działanie pieniądze od państwa. Zachwalał on wyjazdy, dodając, że „podskórnym nurtem wszystkich tych imprez turystycznych są obchody 40-lecia PRL”. Były „wyjazdy turystyczne połączone z pięciodniową pracą społeczną na rzecz funduszu Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Moskwie” oraz „Międzynarodowe Obozy Pracy w NRD Czechosłowacji i na Węgrzech”. Z czasem wyjazdy zmieniały charakter. W 1988 r. kolejny szef TAU Sławomir Świerczyński odpowiadał na łamach „Zarzewia” na zarzuty, że wycieczki mają charakter przede wszystkim handlowy: „Jest to problem bardzo poważny (...) Dzisiaj nie mam, niestety, recepty na jego rozwiązanie, bowiem wynika on z uwarunkowań gospodarczych naszego kraju, z rosnących bardzo szybko cen na usługi turystyczne, z dostępności dóbr konsumpcyjnych. Zjawiska te rodzą coraz większą liczbę »handlowców« na naszych wycieczkach. Myślę, że należy się bardziej przyglądać
uczestnikom wycieczek przed ich zakwalifikowaniem na daną imprezę”.

Stokłosa: „Jeśli chodzi o moją filantropię...”

Zgodzie władz PRL na interesy liderów ZMW, które czyniły z nich członków grona najbogatszych ludzi w PRL, towarzyszyła ich pełna lojalność wobec PZPR. Transparenty Agrotechniki niesiono w pierwszomajowych pochodach. ZMW zacieśniało kontakty nie tylko z bratnimi organizacjami z NRD Hoeneckera czy Rumunii Ceausescu, ale także – jak czytamy w „Zarzewiu” – Związkiem Młodych Komunistów Kuby, Rewolucyjnym Związkiem Młodzieży Mongolii, Związkiem Socjalistycznej Młodzieży Pracującej Korei i wietnamskim Związkiem Młodzieży Komunistycznej im. Ho Chi Minha.

Ugrupowanie dzisiejszych liderów PSL, najbardziej aktywnych w sprzeciwie wobec amerykańskiej tarczy, było wyjątkowo aktywne w atakujących Reagana manifestacjach w obronie pokoju. „Szczególnie niebezpieczny dla pokoju światowego jest inspirowany przez administrację amerykańską i niektóre kraje NATO wyścig zbrojeń” – czytamy w oświadczeniu Zlotu Młodzieży ZMW i LZS w Czarnem. Obok plakatów muzyków rockowych na łamach organu prasowego realizacją zalecanego przez radzieckich towarzyszy kontrolowania grup subkulturowych były w ZMW inicjatywy ekologiczne.

Sympatia ZMW była blisko innych pionierów „kapitalizmu”. Na łamach „Zarzewia” brylował Henryk Stokłosa, jeszcze nie senator, który wyznawał skromnie: „Jeśli chodzi o moją filantropię. Owszem staramy się w miarę możliwości pomagać wszystkim, którzy o pomoc się zgłoszą (...) Ostatnio bierzemy udział w budowie stacji CPN-u w gminie, dofinansowujemy również budowę przedszkola. Trudno wyliczyć konkretne kwoty przeznaczane na te społeczne cele...”. "Jesteśmy w świecie biznesu", czyli puenta odcinka I

1 i 2 grudnia 1988 r. w Warszawie odbyło się I Forum Gospodarcze ZMW. Zarabianie pieniędzy na uwłaszczonym majątku komunistycznych młodzieżówek, o którym należało dotąd wspominać ostrożnie, przestawało być rzeczą wstydliwą.

Na trzy miesiące przed „okrągłym stołem” i na rok przed końcem PRL goszczący na forum wiceminister finansów Ryszard Pazura zagaił swoje wystąpienie: „Jesteśmy w świecie biznesu”. Jak skomentował organ ZMW „Zarzewie”: „Nie było w tym wiele kurtuazji, bowiem na ulicę Świętokrzyską pofatygowała się cała czołówka spółdzielni i spółek działających pod egidą Związku, a przewodził jej Zenek Daniłowski, wiceprzewodniczący ZK ZMW”.

Zenon Daniłowski to dziś prezes organizacji, której zjazd kilkanaście dni temu – 9 grudnia 2007r. – odwiedził Waldemar Pawlak, wicepremier w rządzie Donalda Tuska. Wraz z m.in. Jarosławem Kalinowskim, Janem Burym i Januszem Piechocińskim. Ale o tym i o dalszych losach postkomunistycznego imperium gospodarczego PSL w III RP już niedługo.

Piotr Lisiewicz

Polub WP Wiadomości
WP
WP