Kilometrówki posła Szejny. Prokuratura ma zeznania 14 świadków
Do 31 grudnia 2025 r. kielecka prokuratura przedłużyła postępowanie w sprawie kilometrówek Andrzeja Szejny, polityka Lewicy i byłego sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jak ustaliła Wirtualna Polska, polityk do tej pory nie został przesłuchany.
- Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową Kielce-Zachód w Kielcach pozostaje w fazie in rem (w sprawie), zaś decyzja co do przekształcenia ad personam zostanie podjęta zależnie od ustaleń faktycznych czynionych na postawie przeprowadzanych dowodów - mówi Wirtualnej Polsce rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.
Jak dodaje, postępowanie prowadzone jest w formie dochodzenia, którego okres trwania został przedłużony do 31 grudnia 2025 r.
- Z uwagi na konieczność uzupełnienia materiału dowodowego, w tym poprzez przesłuchanie kolejnych świadków, nie jest możliwym określenie terminu zakończenia postępowania. Dotychczas przeprowadzono dowody z dokumentów, a także z osobowych źródeł dowodowych - odebrano depozycje procesowe od 14 świadków, zaś Andrzej Szejna nie został dotychczas przesłuchany - informuje nas rzecznik.
Kibice uderzyli w Tuska. Zapytaliśmy Polaków, co o tym sądzą
"Jeździmy, jeździliśmy i będziemy jeździć"
Postępowanie w sprawie nieprawidłowości przy rozliczaniu kosztów funkcjonowania biura poselskiego i wyjazdów służbowych, tzw. kilometrówek, dotyczy okresu od listopada 2019 r. Prokuratura zainteresowała się sprawą po tym, gdy dostała anonimowe zgłoszenie o fikcyjnych podróżach posła. A jako pierwsza sprawę opisała w lutym br. Wirtualna Polska.
Według naszych ustaleń, Szejna w ramach tzw. kilometrówek otrzymał w latach 2019-2023 122 tys. zł.
- Jeździmy, jeździliśmy i będziemy jeździć. Taka jest nasza rola - bronił się w Polsat News ówczesny wiceszef MSZ, pytany o doniesienia w sprawie "kilometrówek".
Podobnie mówił w rozmowie z "Wyborczą". - Wszystkie kwestie związane z kilometrówkami rozliczyłem z Kancelarią Sejmu zgodnie z przepisami. Nigdy nie było wątpliwości. Mam limit 3,5 tys. km, który mogę wykorzystać w swoim okręgu wyborczym, ale i w całej Polsce. Jeździłem sam po Warszawie, po kraju, ale i wozili mnie współpracownicy. Wszystko zostało rozliczone jak należy - zapewniał polityk.
Przymusowy urlop i pożegnanie z MSZ
Niedługo później w "Gazecie Wyborczej" współpracownicy Szejny zarzucili mu m.in., że po wpływem alkoholu sprawował swoje obowiązki poselskie i ministerialne. Pojawiły się wówczas także doniesienia, że Szejna nie został zweryfikowany przez ABW, a czasowy dostęp do dokumentów ściśle tajnych wydał mu szef MSZ Radosław Sikorski.
Szejna często miał też zlecać podwładnym wożenie się w wybrane miejsca bez zwracania kosztów lub znalezienie zgubionych przez siebie rzeczy.
Wiceminister zapewniał wówczas, że "zmierzył się z problemem nadużywania alkoholu" i odzyskał kontrolę nad zdrowiem.
Polityk został wysłany na przymusowy urlop, z którego do MSZ już nie wrócił. Nadal zasiada w ławach poselskich jako poseł Nowej Lewicy.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski