Jest reakcja prezesa UODO na skandal opisany przez WP
Zdecydowałem o podjęciu z urzędu sprawy możliwości naruszenia danych sygnalistki - informuje prezes UODO Mirosław Wróblewski. To jego reakcja na opisaną przez Wirtualną Polskę sprawę zwolnienia z Instytutu Pileckiego kierowniczki niemieckiego oddziału.
Hanna Radziejowska była kierowniczką niemieckiego oddziału Instytutu Pileckiego, Została odwołana ze stanowiska po tym, jak jej poufny list do minister kultury Marty Cienkowskiej trafił do osoby, której dotyczyło zgłoszenie. Radziejowska informowała o nieprawidłowościach w instytucie kierowanym przez prof. Krzysztofa Ruchniewicza.
Radziejowska widząc nieprawidłowości w Instytucie Pileckiego, poprosiła, by uznać ją za sygnalistkę. W kwietniu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego stwierdziło, że korespondencja z nią spełnia wymogi ustawy o ochronie sygnalistów. Po przyznaniu statusu sygnalistki nie wolno było np. jej odwołać ze stanowiska z tego względu, że zgłasza nieprawidłowości.
Mimo to, poufny list od Radziejowskiej do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego trafił do jej bezpośredniego przełożonego - ustaliła WP.
Ostatecznie w połowie sierpnia Hanna Radziejowska została odwołana ze stanowiska przez Krzysztofa Ruchniewicza, gdy ten dowiedział się, że kobieta zgłaszała nieprawidłowości w jego sprawie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Szef BBN bez poświadczeń bezpieczeństwa. Ekspert komentuje
Dane sygnalistki ujawnione. Jest reakcja UODO
W poniedziałek prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych poinformował o podjęciu sprawy z urzędu.
"Z uwagi na pytania informuje, że po lekturze m.in. artykułów red. Patryka Słowika i Pawła Figurskiego, zdecydowałem w ubiegłym tygodniu o podjęciu z urzędu sprawy możliwości naruszenia danych sygnalistki. Pismo do Min. Kultury o wyjaśnienia przygotowuje Urząd Ochrony Danych Osobowych" - zapowiedział we wpisie na platformie X prezes Mirosław Wróblewski.
Po publikacji WP, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poinformowało, że Radziejowskiej jednak nie przysługiwała ochrona dla sygnalistów. Mimo że szefowa niemieckiego oddziału Instytutu Pileckiego otrzymała mail w tej sprawie od pracownika resortu.
Resort kultury kierowany przez Martę Cienkowską z Polski 2050 poinformował nas, że pracownik Departamentu Dziedzictwa Kulturowego, który przesłał wiadomość do Hanny Radziejewskiej, nie miał uprawnień do decydowania o przyznaniu statusu sygnalisty.
Ale takie podejście resortu krytykowali w rozmowie z WP eksperci.
- Bardzo smutna sprawa, która zniechęca do zgłaszania nieprawidłowości - komentował Szymon Osowski, prawnik, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Podkreślił, że ministerstwo nie miało prawa przekazać zgłoszenia Radziejowskiej dyrektorowi Instytutu Pileckiego.
- Zasadność zgłoszenia nie ma wpływu na to, czy ktoś podlega ochronie, czy nie podlega - dodał Osowski.