"Jest ogromny chaos, nie wiemy, co robić". Polscy turyści uwięzieni na Malediwach

Odwołane loty, tysiące zdezorientowanych pasażerów koczujących na terminalach. Rajskie wakacje Polaków na Malediwach zamieniły się w prawdziwy koszmar po tym, jak w związku z atakiem na Iran zamknięto przestrzeń powietrzną nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. O dramatycznej walce o przetrwanie, noclegach na łodziach i szybujących cenach biletów opowiedziała Wirtualnej Polsce jedna z uwięzionych w stolicy wyspiarskiego państwa Polek.

Sytuacja na lotniskuSytuacja na lotnisku
Źródło zdjęć: © czytelniczka WP
Mateusz Dolak

Najważniejsze informacje:

  • Paraliż komunikacyjny: Według relacji naszej rozmówczyni, loty do Europy są niedostępne nawet na dwa tygodnie w przód, a zdesperowani turyści szukają biletów na loty z kilkoma egzotycznymi przesiadkami.
  • Dramat noclegowy: Polka alarmuje, że w okolicach lotniska w Male całkowicie brakuje miejsc w hotelach. Cześć rodaków jest zmuszona spać na wynajętych łodziach, inni koczują na walizkach.
  • Głuche telefony do dyplomatów: Jak z żalem podkreśla turystka, próby dodzwonienia się do polskiego konsulatu kończą się fiaskiem, a jedyne oficjalne wsparcie to zdawkowy komunikat wysłany SMSem.
  • Żerowanie na tragedii: Rozmówczyni WP ostrzega przed oszustami, którzy bezwzględnie wykorzystują chaos, oferując w sieci fałszywe loty w drastycznie zawyżonych cenach.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie błyskawicznie przełożyła się na los tysięcy turystów na całym świecie. Nasza redakcja rozmawiała z Polką, która wraz z mężem utknęła w Male, stolicy Malediwów. - Mieliśmy dzisiaj o dziewiątej dziesięć mieć wylot z Malediwów przez Zjednoczone Emiraty Arabskie do Polski. Wczoraj przypłynęliśmy łodzią z jednej z wysp tutaj do Male, czyli gdzie znajduje się lotnisko - relacjonowała Wirtualnej Polsce turystka Zofia Pietrzak.

Początkowo nic nie zwiastowało skali problemu. - Były już pierwsze informacje o tym, że doszło do ataku na Iran, ale informacje w internecie nie podawały, że cokolwiek mogłoby się dziać, jeśli chodzi o przesiadkę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich - opisywała kobieta. - Już wieczorem wiedzieliśmy jednak, że wszystkie loty zostają odwołane - dodała. Turyści mieli podróżować tanimi liniami Air Arabia z przesiadką w Szardży (ZEA).

Lotniskowa pułapka i znikające bilety

Poranny przyjazd na lotnisko obnażył bezradność linii lotniczych w związku z zamknięciem przestrzeni powietrznej nad ZEA. - Praktycznie brak jakichkolwiek informacji. Z punktów informacyjnych jesteśmy odsyłani do linii lotniczych, a przewoźnicy nic nie wiedzą - denerwowała się nasza rozmówczyni. Opcje, które im przedstawiono, to czekanie na otwarcie przestrzeni powietrznej lub anulowanie biletu i poszukiwania lotów na własną rękę.

- Lotów do Europy już praktycznie nie było na tydzień w przód. Teraz to jest nawet na półtora do dwóch tygodni w przód. Części osobom udało się kupić bilety z czterema, pięcioma przesiadkami przez Tajlandię, Turkmenistan i Kuala Lumpur - relacjonowała Zofia Pietrzak. Z każdą godziną na lotnisku przybywa pasażerów dowożonych z kolejnych resortów. - Na początku były to setki, teraz myślę, że tysiące, jak nie więcej ludzi - oceniła skalę zjawiska turystka. Zwróciła też uwagę na karygodną postawę przewoźnika: - Jedyne co dostaliśmy, to butelki z wodą.

Noclegi na łódkach i solidarność

Ogromnym problemem dla uwięzionych stało się znalezienie dachu nad głową. – Nie ma noclegów na najbliższe trzy doby. Każdy nocleg gdzieś na wyspie wiąże się z dużo większymi kosztami, przeprawą speed boatem, wyżywieniem - wyliczała nasza rozmówczyni. Jej i mężowi udało się cudem zarezerwować pokój na trzy dni w samym Male. - Stwierdziłam, że trudno, wolę stracić pieniądze, ale mieć gdzie przenocować, a nie koczować na lotnisku - przyznała, dodając, że stolica kraju to zurbanizowany teren.

Prawdziwy dramat przeżywają jednak ci, którym zabrakło miejsc w hotelach. - 13 Polaków, którzy podróżowali z rodzinami po Malediwach i mieli lecieć z nami, w ogóle noclegu nie znalazło. Szczęście okazało się takie, że łódka, na której byli, była wolna, bo kolejna grupa nie doleciała. Śpią na łódce przez najbliższe dwie doby - podkreślała z przejęciem turystka.

Zdesperowani Polacy i turyści z Europy zaczęli organizować się w sieci. - Założyliśmy grupę na WhatsAppie z taką myślą, żeby na własną rękę szukać dojścia gdzieś do czarterów, prywatnych lotów z Polski. Na tej grupie jest 150 do 200 osób - opisywała rozmówczyni WP.

Milczenie dyplomacji i oszustwa

W chwilach najcięższego kryzysu turyści zostali praktycznie pozostawieni sami sobie. Jak twierdzi Zofia Pietrzak, rejestracja w rządowym systemie Odyseusz nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. - Jedyny kontakt to konsulat, który najbliższy jest w Indiach, w New Delhi. Nikomu chyba nie udało się z nimi skontaktować. Dostaliśmy tylko SMS-a z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żeby kontaktować się z przewoźnikami - żaliła się Wirtualnej Polsce turystka. Jej siostra usiłuje interweniować bezpośrednio w kraju. - Poszła notatka do MSZ przez konsulat. Ale czy dotarła? Nie wiem - zastanawiała się kobieta.

Brak informacji to pożywka dla paniki i internetowych naciągaczy. - Ceny lotów drastycznie rosną. Pojawiają się oszuści i oferty z bardzo dziwnych stron. Są ludzie z bardzo małymi dziećmi, są ludzie starsi, spanikowani, bardzo to przeżywają – alarmowała rozmówczyni WP.

Sytuacja wydaje się patowa, zwłaszcza że najwcześniejsze bezpieczne loty powrotne do głównych hubów w Europie (m.in. Frankfurtu czy Londynu) widnieją w systemach dopiero na połowę marca. - Nie wiemy, co robić. Czy kupować bilety za niemałe pieniądze, czy czekać na wznowienie lotów. Jesteśmy w bardzo kiepskiej sytuacji. Jest ogromny chaos - podsumowała dramatycznie Polka.

Przed publikacją artykułu próbowaliśmy dodzwonić się do rzecznika polskiego MSZ. Nie odebrał jednak od nas telefonu.

Mateusz Dolak, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów