W 1981 r. Edward Said, zmarły niedawno palestyński politolog, przestrzegał w książce “Covering Islam” przed demonizowaniem islamu przez zachodnie media, patrzące na tę religię przez pryzmat terroru i ropy. Do chwili obecnej niewiele się zmieniło. Jeśli jednak mówimy o terroryście, mającym na sumieniu śmierć tysięcy niewinnych Irakijczyków - a takim jest Abu Musab az-Zarkawi.
Gdy o przeszłości człowieka wiemy niewiele, nieistotne z pozoru i przypadkowo skojarzone informacje urastają do rangi kluczy, którymi próbujemy tłumaczyć więcej, niż jesteśmy w stanie uzasadnić. O Az-Zarkawim wiedziano wyjątkowo mało w chwili, gdy zaczęło być o nim głośno. Tak mało, że pojawiały się sugestie, iż być może w ogóle nie istnieje i jest postacią “wirtualną”. Co ilustruje bezradność zachodnich mediów i tzw. ekspertów wobec kreowanych przez te media muzułmańskich “superpotworów”: mułły Muhammada Omara, Osamy bin Ladena czy właśnie Az-Zarkawiego.
Warto podsumować to, co jest na ten temat wiadomo - choćby po to, by medialnego “potwora” zdemitologizować - pisze Stanisław Guliński w "Tygodniku Powszechnym".