I prezes Sądu Najwyższego zaskarża decyzję prokuratury w sprawie lekarki z Oleśnicy
Małgorzata Manowska, I prezes Sądu Najwyższego, skierowała do sądu zażalenie na decyzję prokuratury o odmowie przyjęcia jej odwołania w sprawie zakończenia śledztwa dotyczącego przerwania ciąży przez lekarkę Gizelę Jagielską.
Najważniejsze informacje:
- I prezes Sądu Najwyższego zaskarżyła odmowę przyjęcia jej zażalenia przez prokuraturę.
- Sprawa dotyczy ginekolożki Gizeli Jagielskiej pracującej w szpitalu w Oleśnicy, której działania uznano za zgodne z prawem.
- Lekarka poinformowała, że od 1 stycznia nie będzie już pracować w oleśnickiej placówce.
Rzecznik prasowy Sądu Najwyższego, Igor Zgoliński, przekazał, że Małgorzata Manowska w całości zaskarżyła decyzję prokuratury w tej sprawie. Stanowisko prokuratury, według I prezes SN, było niezasadne. Prokuratura w Oleśnicy nie przyjęła zażalenia Manowskiej, argumentując, że nie jest ona osobą uprawnioną do jego wniesienia.
Śledztwo dotyczyło sytuacji z października 2024 r., gdy lekarka Gizela Jagielska przeprowadziła zabieg przerwania ciąży w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy. Prokuratura uznała, że działania ginekolożki nie wykazały znamion czynu zabronionego, a postępowanie zostało zakończone. I prezes Sądu Najwyższego żąda wznowienia sprawy, wskazując na uprawnienia do reprezentowania SN.
Grzegorz Braun i "zatrzymanie obywatelskie"
W kwietniu w szpitalu doszło do incydentu. Europoseł i lider partii KKP Grzegorz Braun próbował dokonać "trzymania obywatelskiego" ginekolożki. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo, a Braunowi ma zostać postawiony zarzut naruszenia nietykalności cielesnej lekarki. Zarzuty usłyszała także Marta Cz. z Konfederacji Korony Polskiej.
Po wydarzeniach z ostatnich miesięcy Gizela Jagielska poinformowała, że nie będzie już pracować w szpitalu w Oleśnicy. Podkreśliła, że decyzja o odejściu nie była jej wyborem. "Po 10 latach budowania oddziału położniczego nie spotkacie mnie już w nim od 1 stycznia. Nie jest to moja decyzja, bo gdyby była moja, kontynuowałabym to, co robię" – ogłosiła Jagielska. Dodała, że szpital nie przedłużył z nią umowy. Zabieg wykonała z przesłanki zagrożenia życia i zdrowia matki w związku z ciężką wadą płodu, u którego stwierdzono wrodzoną łamliwość kości.
W kwietniu OKO.press, powołując się na zdanie lekarzy, pisało, że w takim przypadku "naturalne siły wypychając dziecko z jamy macicy, powodują, że ma połamane wszystkie części ciała, a połamana klatka piersiowa uniemożliwia zaczerpnięcie pierwszego oddechu". W ten sposób gazeta argumentowała konieczność decyzji o zabiegu aborcji w Oleśnicy.
Źródło: TVN24 / OKO.press