Nurt drugi, marginalny, ale krzykliwy - zauważa komentator "Rz" - to taki, który odsądza zmarłego od czci i wiary, zawsze lustruje jego życiorys w poszukiwaniu grzechów wobec Boga i Ojczyzny, traktując wielkiego polskiego poetę jak narodowego odszczepieńca.
Czy Miłosz zawsze dokonywał w swej działalności publicznej mądrych wyborów? Czy nie ma w jego życiorysie momentów wahań i słabości? Oczywiście - są. Poeta, świadek XX wieku, miał na własnej skórze wygarbowane szaleństwa i pomyłki tego straszliwego stulecia. O jego wielkości stanowiło nie to, że się od ich całkowicie uchronił, ale że potrafił zdać sobie sprawę i nam sprawę z przygód zniewolonych umysłów - wyjaśnia komentator "Rzeczpospolitej". (PAP)