Groził wicepremierowi. W aucie miał broń i koktajle Mołotowa
Wrocławski sąd aresztował na trzy miesiące 50-letniego Krzysztofa K. Mężczyzna jest podejrzany o groźby wobec wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, a także o nielegalne posiadanie broni, amunicji i koktajli Mołotowa.
Najważniejsze informacje:
- Sąd we Wrocławiu aresztował 50-letniego Krzysztofa K. na trzy miesiące.
- Mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania gróźb wobec wicepremiera oraz nielegalnego posiadania broni i materiałów wybuchowych.
- Krzysztofowi K. grozi do ośmiu lat więzienia. Nie przyznał się do winy.
Groził, że "spali żywcem" wicepremiera
"Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawartego legalnie w innych krajach UE. To prawo, które musimy i chcemy stosować - wyrok TSUE jest jasny" - napisał 16 stycznia na platformie X minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Niedługo potem pod oświadczeniem wicepremiera pojawił się wpis: "Osobiście spalę cię żywcem. Pozdrawiam gorąco". Według ustaleń TVN24 policja szybko wytypowała podejrzanego, mimo anonimowości konta.
W aucie koktajle Mołotowa i pistolet Beretta
19 stycznia funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali we Wrocławiu 50-letniego Krzysztofa K. Jak podaje TVN24, w aucie mężczyzny funkcjonariusze znaleźli osiem koktajli Mołotowa oraz pistolet Beretta z amunicją. 50-latek miał tłumaczyć się, że koktajle przewoził w samochodzie, bo nie miał gdzie ich przechowywać.
Śledczy zarzucili Krzysztofowi K. grożenie śmiercią wicepremierowi, nielegalne posiadanie broni palnej, a także wytwarzanie materiałów wybuchowych o cechach czarnego prochu.
Krzysztof K. nie przyznał się do zarzutów
Prokuratura przekazała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że mężczyzna nie przyznał się do zarzutów.
- Stwierdził, że jego celem nie było wystraszenie osoby pokrzywdzonej. Mówił, że nie wiedział, że na posiadanie broni i amunicji wymagane jest pozwolenie, a proch wytwarzał dla zabawy - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prok. Karolina Stocka-Mycek.
Sąd zastosował wobec 50-latka trzymiesięczny areszt. Mężczyźnie grozi do ośmiu lat więzienia.
Biuro prasowe ministra cyfryzacji nie komentuje szczegółów działań służb. Resort przekazał TVN24, że według jego wiedzy policja działała szybko i skutecznie.
Źródło: TVN24, PAP, WP