Groźby USA. Duńska opozycja chce europejskich wojsk na Grenlandii
Cztery partie opozycyjne w Danii domagają się od rządu Mette Frederiksen utworzenia europejskiego kontyngentu na Grenlandii. Ma to być odpowiedź na groźby przejęcia wyspy przez USA.
Najważniejsze informacje:
- Cztery partie opozycyjne w Danii apelują o europejski kontyngent wojskowy na Grenlandii jako odpowiedź na groźby USA.
- Rządy kilku państw UE i Wielkiej Brytanii wydały wspólne oświadczenie o obronie integralności terytorialnej, bez zapowiedzi wysłania wojsk.
- W przyszłym tygodniu w Waszyngtonie ma odbyć się spotkanie z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio z udziałem Danii i Grenlandii.
Opozycyjne ugrupowania naciskają na rząd Danii, by wzmocnił bezpieczeństwo Grenlandii europejskim kontyngentem. Jak podała TV2, apelują o to Czerwono-Zieloni, Konserwatywna Partia Ludowa, Duńska Partia Socjalliberalna oraz Alternatywa.
Lider Czerwono-Zielonych Pelle Dragsted napisał na platformie X: "Dania, kraje nordyckie i Europa muszą zaangażować wszystko w obronę Grenlandii i jej mieszkańców". "Koniec z łagodnością i uległością" - wskazał w poście.
Europejskie wojska na Grenlandii?
Premierka Mette Frederiksen doprowadziła do publikacji deklaracji z Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, Hiszpanią, Włochami i Polską. Przywódcy podkreślili obronę integralności terytorialnej i nienaruszalności granic. Nie padła jednak zapowiedź wysłania kontyngentu.
Grenlandia nie ma własnej armii. Za bezpieczeństwo odpowiada duńskie Dowództwo Arktyczne w Nuuk, liczące ok. 250-300 żołnierzy. W 2025 r. na wyspie odbyły się ćwiczenia Arctic Light z udziałem 550 wojskowych z Danii, Niemiec, Francji, Norwegii i Szwecji. W sierpniu duńskie siły przeprowadziły też PASSEX z Francją koło Qaqortoq i uczestniczyły w kanadyjskiej operacji Nanook Tuugaalik wraz z jednostkami francuskimi i niemieckimi.
USA zwiększają presję na Grenlandię?
Donald Trump od początku drugiej kadencji wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii. Do tematu wrócił po sobotnim ataku wojsk USA na Wenezuelę i uprowadzeniu Nicolasa Maduro. Jednocześnie USA pozostają sojusznikiem Danii na mocy porozumienia z 1951 r. i utrzymują bazę Pituffik na północnym zachodzie wyspy, gdzie służy ok. 150 amerykańskich żołnierzy oraz duński oficer łącznikowy.
W przyszłym tygodniu w Waszyngtonie ma dojść do rozmów na wysokim szczeblu z sekretarzem stanu Markiem Rubio. Udział mają wziąć władze Danii i przedstawiciele grenlandzkiego rządu. Na miejscu narasta też spór polityczny: Pele Broberg z opozycyjnej partii Naleraq, opowiadającej się za natychmiastową niepodległością i bliską współpracą z USA, wezwał rząd Grenlandii do bezpośrednich rozmów z Białym Domem, z pominięciem Kopenhagi.