Gigantyczna zmowa cenowa na rynku farb?
"Gazeta Wyborcza" natrafiła na ślad porozumienia producenta i sprzedawców popularnych farb Dekoral. Ceny w sklepach mogły być utrzymywane na sztucznym poziomie. Sprawą zainteresował się urząd antymonopolowy.
29.06.2005 | aktual.: 29.06.2005 06:25
Kilkanaście dni temu inspektorzy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, uzbrojeni w sądową zgodę na rewizję, wkroczyli do biur znanych sieci handlowych w Polsce, m.in. Praktikera, Leroy Merlin i Castoramy. Spektakularne przeszukanie przeprowadzono także w siedzibie Polifarbu Cieszyn-Wrocław. .
- Zebrane materiały mogą być podstawą do wszczęcia postępowania antymonopolowego powiedział "GW" Jarosław Król, wiceprezes UOKiK.
Materiały wskazują na to, że Polifarb Cieszyn-Wrocław, czołowy producent farb i lakierów na polskim rynku, mógł zawrzeć z największymi sieciami handlowymi zmowę cenową - szkodliwą dla konsumentów
UOKiK zajął się sprawą po sygnale z "Gazety". W maju z redakcją skontaktował się przedstawiciel branży i dał "GW" dokument wyglądający na list rozsyłany przez Polifarb Cieszyn-Wrocław. List informował, jaka powinna być cena detaliczna wybranych farb, lakierów oraz impregnatów do drewna. Oporne sklepy miały być karane odmową dostaw i odebraniem przyznanych już im rabatów.
"GW" sprawdziła. Ceny wymienionych w liście produktów w trzech warszawskich sklepach - Obi, Praktikerze i Castoramie - był takie, jak zapisano w zdobytym przez dziennik dokumencie. Np. pięciolitrowa puszka lakieru do parkietów Domalux kosztowała wszędzie równo 109 zł.
Sklepy stanowczo zaprzeczają, by brały udział w zmowie. Jeżeli jednak uczestnictwo w nielegalnym porozumieniu zostanie im dowiedzione, spółkom grożą surowe kary sięgające nawet 10 proc. przychodów. (PAP)