Gen. Wladimir Padrino Lopez trzyma się w cieniu. To od niego może zależeć sytuacja w Wenezueli
Po pojmaniu Nicolasa Maduro scena polityczna w Wenezueli wciąż pozostaje pod kontrolą ludzi powiązanych z jego reżimem. Eksperci podkreślają, że kluczową rolę w obecnym układzie sił odgrywa szef armii gen. Wladimir Padrino Lopez, który trzyma się blisko władzy nowej prezydent. Tymczasem USA oferują 15 mln dolarów nagrody za informacje prowadzące do zatrzymania i skazania wenezuelskiego dowódcy.
- Chociaż administracji USA udało się usunąć samego Nicolasa Maduro, nie oznacza to rozpadu systemu, który przez lata budował swoją władzę. Amerykanie są dziś w pewnym sensie skazani na działanie w porozumieniu z siłami powiązanymi z dawnym reżimem, bo te struktury nie zostały rozbite. Dopuszczenie do chaosu i anarchii z pewnością nie leży w interesie głównego rozgrywającego, czyli Stanów Zjednoczonych - mówi Wirtualnej Polsce prof. Cezary Taracha z Katedry Świata Hiszpańskiego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Zdaniem naszego rozmówcy, jedną z kluczowych postaci dla przyszłości Wenezueli pozostaje 63-letni gen. Wladimir Padrino Lopez, wieloletni dowódca armii i jeden z głównych gwarantów ciągłości systemu władzy.
- Jego imię to nie przypadek. Rosyjskie imiona były w przeszłości popularne jako wyraz sympatii wobec Związku Radzieckiego i komunistycznej ideologii - tłumaczy prof. Taracha.
Kim jest gen. Wladimir Padrino Lopez?
Ekspert z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego uważa, że Padrino Lopez należy do grona twardogłowych dowódców, którzy w przeszłości nie cofali się przed użyciem siły. Podczas masowych protestów za rządów Maduro wojsko używało broni wobec demonstrantów, co doprowadziło do śmierci około 200 osób. Zdaniem eksperta, pokazuje to, że armia pozostaje gotowa do stosowania metod radykalnych w obronie władzy.
- W 2019 r., podczas kryzysu prezydenckiego, generał Padrino Lopez jednoznacznie opowiedział się po stronie Nicolasa Maduro, a nie opozycji. Dziś wspiera Delcy Rodríguez, ale nie wiadomo, czy ten układ przetrwa w dłuższej perspektywie. Nie można wykluczyć konfliktu i rywalizacji między zapleczem politycznym a sektorem siłowym - mówi prof. Taracha.
Zdaniem rozmówcy, Stany Zjednoczone dążą do stabilizacji Wenezueli, nawet jeśli oznacza to czasowe współistnienie z elementami dawnego systemu.
- W interesie Amerykanów jest stabilizacja kraju, niezależnie od tego, w jakiej formie ona nastąpi. Środowisko związane z Maduro wciąż jest aktywne, nie zostało zdekomponowane i pozostaje realnym graczem politycznym - ocenia prof. Taracha.
Jego zdaniem, presja części amerykańskich polityków, np. sekretarza stanu Marco Rubio, zmierza do tego, by Kuba była kolejnym celem działań administracji.
- Jeśli istnieje zamysł dalszego działania w regionie, choćby wobec Kuby czy innych państw, to najpierw sytuacja w Wenezueli musi zostać uporządkowana. Musi pojawić się tam wyraźny sukces USA, to znaczy - kraj przywrócony do względnej normalności, który stanie się punktem odniesienia dla kolejnych kroków - przewiduje prof. Taracha.
Poszukiwany przez USA
Co ciekawe, gen. Padrino Lopez od roku jest jednym z najbardziej poszukiwanych przez administrację USA przedstawicieli wenezuelskiego aparatu siłowego. Amerykańskie służby zarzucają mu, że jako minister obrony wykorzystywał swoje uprawnienia do ułatwiania przemytu kokainy drogą lotniczą z Wenezueli do Ameryki Środkowej.
Według ustaleń agencji antynarkotykowej DEA, miał zapewniać samolotom z narkotykami bezpieczny przelot w zamian za "opłaty ochronne", sięgające ponad 60 tys. dolarów za lot. Pieniądze te - jak twierdzą amerykańskie służby - służyły finansowaniu kampanii politycznych w Wenezueli.
Departament Stanu USA oferuje do 15 mln dolarów nagrody za informacje prowadzące do zatrzymania lub skazania generała.
Corina Machado w grze
Na pytanie, kto realnie ma dziś szansę odegrać kluczową rolę polityczną w przyszłej Wenezueli, prof. Taracha wskazuje też Corinę Machado, liderkę obozu opozycji. Jej nazwisko stało się głośne po przyznaniu w ubiegłym roku Pokojowej Nagrody Nobla. Polityczka pozostaje poza granicami swojego kraju.
- Machado musi jednak uzbroić się w cierpliwość i czekać na moment, w którym układ sił faktycznie pozwoli na zmianę władzy - mówi dalej prof. Taracha. - Uważam, że ona ma dziś największy potencjał mobilizacji społecznej i bardzo szerokie kontakty międzynarodowe. Pytanie brzmi, kiedy pojawi się realna przestrzeń, by ten potencjał wykorzystać - dodaje ekspert.
Hispanista z KUL rozmawiał z Machado, gdy nawiązywała kontakty ze środowiskami w Polsce. Odbyła się wówczas około 20-minutowa telekonferencja, podczas której z polskiej strony padły słowa wsparcia dla demokratycznych aspiracji Wenezueli.
- Z tych rozmów wyłania się obraz osoby błyskotliwej, inteligentnej i charyzmatycznej, posiadającej naturalne predyspozycje przywódcze. Jej styl znacząco różni się od populistycznej retoryki, która przez lata dominowała w wenezuelskiej polityce - ocenia nasz rozmówca.
Najtrudniejsze wyzwanie: odbudowa społeczeństwa
Zdaniem eksperta z KUL w Lublinie, Wenezuela stoi dziś nie tylko przed wyzwaniem politycznym i gospodarczym, ale przede wszystkim społecznym. - Kluczowe będzie uruchomienie potencjału ludzkiego poprzez przywrócenie państwa prawa i odbudowę zaufania do instytucji. Drugą, równie trudną sprawą jest odbudowa etosu pracy, współdziałania i odpowiedzialności, a to w Hispanoameryce nie przychodzi łatwo - ocenia ekspert.
- Społeczeństwa takie jak wenezuelskie czy kubańskie zostały przez lata autorytarnych rządów głęboko przeorane. Możliwości są ogromne, ale bariery mają również charakter mentalny i będą wymagały czasu - mówi dalej naukowiec.
Gra o skarby Wenezueli. Ropa i złoto
Tymczasem wenezuelski państwowy koncern naftowy PDVSA podał, że trwają negocjacje na temat dostaw ropy do USA. Według wcześniejszych informacji prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, Wenezuela miała przekazać od 30 do 50 mln baryłek ropy, które zostaną sprzedane po cenach rynkowych, a zyski z tej sprzedaży zostaną wykorzystane na zakup amerykańskich towarów.
Według eksperta, Wenezuela, mimo obecnego kryzysu, pozostaje krajem o ogromnym potencjale. Dysponuje jednymi z największych na świecie zasobów ropy naftowej oraz znacznymi złożami złota.
- W latach 50., 60. i 70. należała do najbogatszych państw regionu, a poziom konsumpcji i dostęp do dóbr, jak telewizor kolorowy, przewyższały wówczas część krajów europejskich. Problem polegał jednak na tym, że państwo nie zbudowało trwałych podstaw rozwoju - dodaje.
- Łatwe pieniądze z eksportu ropy doprowadziły do zaniedbania własnego przemysłu i stopniowego zaniku kultury pracy. To stworzyło idealne warunki dla neomarkistowskiej ideologii i demagogii chavizmu - podsumowuje prof. Taracha.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski