Trwa ładowanie...
d2k5o8p
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Filmy Piotra Szulkina w Nowym Jorku

Miniretrospektywę niemal nieznanego w USA Piotra Szulkina pokazano w Nowym Jorku. Zaprezentowały ją Tribeca Film Center oraz Uniwersytet Columbia. Towarzyszył jej panel z udziałem krytyków, którzy podkreślali uniwersalny charakter twórczości reżysera.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Filmy Piotra Szulkina w Nowym Jorku
(Wikipedia, Fot: Rafał Guz)
d2k5o8p

Projekcje filmów "Wojna światów - Następne stulecie" , i "O-bi, O-ba: Koniec cywilizacji" odbyły się na Uniwersytecie Columbia wraz z późniejszą dyskusją zwabiły wyrafinowaną publiczność.

Zrealizowany w roku 1984 "O-bi, O-ba: Koniec cywilizacji", opowiadający o ludziach, którzy przetrwali wojnę jądrową i przebywają w bunkrze, czekając na ocalenie przez kosmiczną "Arkę", uznano za aktualny także dzisiaj. Wnikliwie bowiem obnaża postawy i zachowania ludzkie w obliczu sytuacji kryzysowej. Właśnie głównie temu filmowi poświęcona była dyskusja w trakcie panelu.

Data produkcji nasuwała skojarzenia z książką George Orwella "1984". Elementy groteski i absurdu rodziły porównania z sztuką Alfreda Jarry'ego "Ubu Król czyli Polacy", a psychiczny stan bohaterów zmagających się z losem z "Solaris" Stanisława Lema i ekranizacją Andrieja Tarkowskiego.

d2k5o8p

Dla Stephanie Zacharek z tygodnika "Village Voice" film ilustrował uniwersalną ideę nadziei hermetycznej społeczności, żyjącej w desperacji, w warunkach bez wyjścia. Jej kolega Richard Porton z "Cineaste" mówił o zmaganiach podobnych do tych, których doświadczali bohaterowie filmów ekspresjonizmu niemieckiego, dążących do osiągnięcia iluzorycznych celów, np. "Metropolis" Fritza Langa.

Simon Abrams z "Village Voice" zwracał uwagę na oryginalne traktowanie symbolu ocalenia i ratunku jakim jest biblijna arka. Eliza Cushman Rose z Uniwersytetu Columbia mówiła o technologii, która niszczy człowieka, oraz mechanizmach władzy, manipulacji, cynizmu i obojętności.

Położenie Polaków prowokowało do portretowania filmu jako metafory stanu wojennego i batalii "Solidarności". Stuart Liebman z miejskiego uniwersytetu CUNY odnosił natomiast "O-bi, O-ba: Koniec cywilizacji" do tragedii holokaustu.

Uczestnicy panelu nie przeoczyli walorów artystycznych filmu, który został właśnie odrestaurowany cyfrowo. Komplementowali zdjęcia Witolda Sobocińskiego.

d2k5o8p

- Film jest fascynujący z wielu powodów. Dla mnie nawet bardziej ze względów na jego estetykę niż tematykę, chociaż jest oczywiście mocny i intrygujący ze względu na uniwersalne idee rozpaczy, desperacji i problematykę polityczną. Jest mniej efekciarski niż amerykańskie filmy science fiction, ale imponuje wyobraźnią i bogactwem idei. Byłam pod wrażeniem jak reżyser zdołał wiele osiągnąć mając skromny budżet - oceniła w rozmowie z Zacharek.

Porton powiedział natomiast, że uderzyła go zwłaszcza zdolność twórcy do łączenia zagadnień przeszłości, teraźniejszości i przyszłości z rozbudowaną imaginacją oraz, że film można interpretować na tak wiele sposobów.

Jego zdaniem, chociaż w amerykańskich filmach science fiction, jest więcej optymizmu, może zainteresować Amerykanów ponieważ ma uniwersalny charakter.

- Nie trzeba być uczonym, czy ekspertem w sprawach polskich, aby film docenić. Może tutaj nie byłaby to masowa widownia, ale pewnie całkiem duża - dodał krytyk.

d2k5o8p

Według prowadzącego panel dyrektora artystycznego Festiwalu Filmowego w Gdyni Michała Oleszczyka w Polsce filmy Szulkina odczytywane są jednowymiarowo, jako alegorie komunizmu.

- Uczestnicy panelu wykazali, że twórczość Szulkina nie ma jednej wykładni, ale można ją czytać na wiele sposobów. Tylko w takim dialogu polski twórca może zaistnieć na scenie międzynarodowej - powiedział Oleszczyk.

Organizatorem retrospektywy była organizacja Polish Filmmakers NYC oraz Klub Studentów Polskich na Uniwersytecie Columbia przy współpracy Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Zobacz także: Joanna Kulig dumna z Oscara

d2k5o8p

Podziel się opinią

Share

d2k5o8p

d2k5o8p
Więcej tematów